A niech Cię GENDER pochłonie! Tylko co to jest ten „gender”….?

Szacunkowy czas czytania: 4 min

 

Gender. Strach się bać!

Gender – już samo słowo u niektórych wywołuje gęsią skórkę. Brzmi jakoś tak nieswojo i obco. Dla niektórych Polaków – zwłaszcza tych bardzo mocno polskich – większość rzeczy, które brzmią dziwacznie i nieswojo (a do tego tak po „zachodniemu”), budzi natychmiastowy wstręt. Najbardziej intrygują mnie osoby, a jest naprawdę wiele, które z jakichś powodów wrzucają „gender” w Konwencję Antyprzemocową, której pozbyć się chce nasz rząd. Z jakichś nieznanych  powodów, Polskę obiegła opinia, że ów Konwencja chce „wprowadzić gender tylnymi drzwiami”. Takie podejście do tego „strasznego” zjawiska pokazuje tylko tyle, że część społeczeństwa nie ma kompletnie pojęcia czym gender jest. Mało tego, osoby publiczne. W tym politycy (nierzadko z tytułami doktora czy profesora) wmawiają społeczeństwu, że nadchodzi upadek moralności zwany GENDER. Gdyby ludzie mieli świadomość o co chodzi, to nie wypowiadaliby takich głupot, gdyż to co mówią nie miałoby kompletnie sensu. Tak naprawdę wszelkie dyskusje o gender, nie miałyby żadnego sensu, gdyby ludzie, którzy tak bardzo się gender boją, zapoznaliby się chociażby z ogólnie dostępną definicją tego „zjawiska”.  

Gender. Od „homo do nie wiadomo”.

Ludzie krytykują gender. Nie chcą gender, sprzeciwiają się i są w stanie bronić Polski przed tym strasznym zjawiskiem. Tylko przed czym? Jeśli zapytać przeciwników gender przed czym chcą się bronić, pada wiele odpowiedzi: przed demoralizacją, homoseksualizmem, transseksualizmem i innymi zboczeniami. Przed feministkami, przed gejowskimi małżeństwami. Przed wszystkimi dziwactwami seksualnymi i obrzydliwościami. Przed upadkiem rodziny… i dalej…. Wydaje się zatem, że słowo „gender”, stało się jednym wielkim workiem, do którego wrzuca się wszystko, co u pewnej części społeczeństwa wywołuje oburzenie. Od homoseksualizmu, przez feminizm, do różnych dewiacji seksualnych. Problem polega na tym, że z gender to nie ma nic wspólnego.

Jesteś genderowcem a nie wiesz.

Idąc odwiedzić nowo narodzone dziecko, przyjęło się, że jeśli decydujemy się przynieść ubranko, to dziewczynce przyniesiemy coś różowego a chłopcu coś niebieskiego. Dziewczynce przenosimy lalkę a chłopcu samochodzik. W procesie wychowania chłopcom mówimy, że nie wolno płakać, bo płakanie raczej przypisane jest dziewczynkom. Ponadto łatwiej przychodzi nam karanie chłopców niż dziewczynek. Mówi się, że dziewczynek bić nie wolno. W wielu rodzinach dziewczynki od małego znają swoją rolę w społeczeństwie. Wiedzą, że zostaną żonami i matkami a chłopcy są świadomi, że kiedyś staną się głowami rodziny i będą odpowiedzialni za jej utrzymanie. Nie brzmi to strasznie. Raczej wydaje się normalne, praktykowane w wielu rodzinach. Zwłaszcza w tych mocno tradycyjnych opartych na wierze katolickiej, mocno związanych z Kościołem. Wszystkie te zabiegi wychowawcze, określające i narzucające pewne zachowania ze względu na płeć, to nic innego jak praktykowanie ideologii gender w jej klasycznym ujęciu.

Gender-ujęcie tradycyjne.

Tradycyjna ideologia gender opiera się na jasnym podziale ról społecznych ze względu na płeć. Kobiety zajmują się domem i dziećmi a mężczyźni pracują zawodowo i utrzymują rodzinę. To nic innego, jak funkcjonowanie ściśle według tradycyjnej ideologii gender. Zatem ci, którzy najbardziej sprzeciwiają się „wprowadzeniu gender”, czemu tak właściwie się sprzeciwiają? Podziałowi ról, który sami praktykują? Najgłośniej przeciw gender krzyczą środowiska katolickie. To one straszą, że gender zniszczy polskie rodziny? Czy aby mają rację? Przecież tradycyjny model gender to taki, który katolicy z pokolenia na pokolenie praktykują w swoich domach, uznając go za model idealny. Matka Boska i Józef byli przykładem modelowej rodziny w myśl tradycyjnej ideologii gender.

Ujęcie liberalne.

Ujęcie bardziej liberalne, to nic innego, jak odejście od sztywnego podziału ról: kobieta – mężczyzna. Oznacza nie więcej niż fakt, że kobieta ma takie samo prawo pracować, co mężczyzna zajmować się domem. Nic więcej, nic mniej, jak model rodziny opierający się na partnerstwie i równych prawach niezależnie od płci. Głównym założeniem jest fakt, że to nie płeć powinna determinować prawo do wykonywania pracy zarobkowej lub do opieki nad dziećmi. Staje w opozycji do patriarchatu, gdzie to mężczyzna jest głową (panem) rodziny. Odejście od tego modelu rodziny- kobieta podległa mężczyźnie- nie znajduje poklasku w kościele katolickim. Może zatem wywoływać niepokój wśród wiernych. Jeśli jednak zamiast „liberalny gender” użyjemy określenia „równe prawa małżonków”, nie wydaje się to być już takie straszne.

Gender mainstreaming.

Pójdźmy jednak o krok dalej. Gender mainstreaming. To już może brzmieć istotnie złowrogo. Wszak składa się z nie jednego, lecz dwóch strasznie brzmiących słów. Co oznacza w praktyce? Najprościej mówiąc jest to dbanie o to, by   politycy ustanawiając prawo upewniali się, że będzie ono równo traktować kobiety i mężczyzn. To wszystko.

Halo z niewiedzy.

Zatem całe halo o gender jest nie tylko niepotrzebne ale i głupie. Bo co oznacza przeciwstawianie się gender? Brak zgody na jasny podział ról kobieta- mężczyzna? Odrzucanie kwestii równych praw w małżeństwie? Brak zgody, by prawo równo traktowało sowich obywateli niezależnie od płci?

Gender to zjawisko, które było i jest obecne i w Polsce i we wszystkich miejscach na ziemi. Różnica jest tylko taka, że w naszym kraju od niedawna zaczęto pochylać się nad składowymi, które tworzą płeć. Płeć to nie tylko penis czy wagina. Oczywiście, to najbardziej charakterystyczny wskaźnik biologiczny płci. Pleć to też, a w zadzie przede wszystkim mózg. To on decyduje o naszej płaci. Płeć to też cały zespół „cech płci” narzucanych przez kulturę i społeczeństwo.

To zjawisko normalne i powszechne. Składają się na nie stereotypy związane z płcią (kobieta delikatna, matka, żona, mężczyzna wojownik, waleczny itd.), różne zachowania niejako przypisane płci (dziewczynki płaczą a chłopcy się biją). Gender to nic innego jak cały zespół cech przypisanych ze względu na kulturę i społeczeństwo dla konkretnej płci. Występuje wszędzie. Różnice wynikają z odmienności kulturowych. Inaczej rola mężczyzny i przypisane mu zachowania będą wyglądały w Arabii Saudyjskiej a inaczej w Holandii.

Mała refleksja.

Kiedy następnym razem powiesz do swojego syna „nie rycz, bo ryczą baby”, miej na uwadze, że postępujesz zgodnie z tradycyjną ideologią gender, wychowując mężczyznę, który będzie miał problem z okazywaniem emocji. Kiedy następnym razem powiesz do swojej córki „ musisz być w przyszłości dobrą żoną i matką” miej na uwadze, że możesz wychować sfrustrowaną młodą kobietę, która dla „zachowań przypisanych płci” wyrzeknie się swoich marzeń.

Gdy kolejny raz obleci cię strach na słowo GENDER, lub zechcesz przeciw gender protestować, pomyśl – że to równie bezsensowne jak i głupie.

Komentarze