AfektoMania przemówi.

Szacunkowy czas czytania: 2 min

Z tekstem pisanym jest taki problem, że trudno w nim przekazać emocje. Oczywiście można użyć emocjonalnych znaków typu pytajnik, wielokropek czy wykrzyknik. Można też dać „ochy” i „achy”, „echy”. Można próbować „hymać” przez „hmmmm”.

Jednak i tak wszystkie te zabiegi nie są w stanie w pełni, ba, nawet trochę oddać emocji piszącego. W tym wypadku moich. Są teksty, które zyskałyby na przekazie, gdyby wraz ze słowami szła „intonacja myśli”, „tembr słów”. Można próbować wytworzyć napięcie. Dobrać takie słowa, żeby było wiadomo, jakie emocje mogły towarzyszyć słowom. Jednak to wszystko i tak nadal jest dalekie od rzeczywistości.

Słowo pisane ma moc. Może dotrzeć do wielu osób. Może zmusić do refleksji. Może zmobilizować do działania. Słowo mówione ma moc podwójną. Emocje widoczne u osoby mówiącej udzielają się odbiorcy. Czy tego chce, czy też nie.

Poza tym moje teksty są zazwyczaj dość długie. To nie jest tak, że nie zdaję sobie sprawy, że długi tekst jest meczący dla odbiorcy. Zwłaszcza dla takiego, który przyzwyczajony jest do szybkiego przekazu treści. Bach, bach i po sprawie. Szybko, konkretnie. Najlepiej przekazać dużo myśli w testowej pigułce. Łatwej do przełknięcia. Kilka razy zastanawiałam się nad tym, by pisać superskompresowane teksty. Niewymagające poświęcenia czasu w wymiarze większym niż dwie, trzy minuty. Za każdym razem dochodziłam do wniosku, że być może miałabym więcej „czytelników”, ale musiałabym związać swoją wenę w ciasny supełek. On zablokowałby swobodny przepływ myśli a co za tym idzie, stworzyłabym   wielkie nic albo straszne badziewie. Więc to nie jest tak, że postanowiłam się nad Wami znęcać 😉 Mam też głęboką świadomość, że przydługie teksty mogą zniechęcać.

Niektóre poruszona tematy proszą się, aby nie tyle je skrócić, co tchnąć w nie emocje. Postanowiłam więc ruszyć z projektem „AfektoMania ma Głos”. Dlaczego? Po pierwsze myśli, które kotłują mi się w głowie, aż wyrywają się, żeby je wyrzucić w świat. Niech płyną i dopłyną jak najdalej. Po drugie otwarcie kanału na YouTube jest kolejnym kanałem docierania do ludzi. Po trzecie osoby nie lubiące czytać będę mogła uszczęśliwić…lub wkurzyć. W zależności kto będzie słuchał.

Oczywiście nie zamierzam przestać pisać, ponieważ uwielbiam to robić. Czasem wychodzi mi to lepiej, czasem gorzej. Jak wszystko w życiu. Nie ukrywam, że mówić też lubię.

Muszę się przyznać, że trochę się stresuję. Świat YouTube jest dla mnie lądem nieznanym. Mam też obawy, że jestem trochę za stara na takie klimaty. To nie moje pokolenie. Jednak chęć niesienia „dobrej nowiny” jest silniejsza niż stres i obawy.

Już teraz zachęcam gorąco do słuchania (oglądania przy okazji) mojego kanału „AfektoMania ma Głos”. Oczywiście nie przestawajcie czytać AfektoManii. Bez Was i pisanie, i mówienie nie miałoby żadnego sensu.

Premierowy odcinek (jeśli wszystko pójdzie zgodnie z optymistycznymi założeniami) pojawi się już 17.03.17 (piątek) wieczorową porą.

Serdecznie zapraszam!

 

Komentarze

Originally posted 2017-03-09 21:54:44.