Akcja Antyfaszystowska

Agresywne Lewactwo? Kilka słów o Antifie cz. I

Szacunkowy czas czytania: 5 min

Jesteśmy grupą antyfaszystów ze średniej wielkości miasta, którą poproszono o rozmowę na temat naszego aktywizmu. Czym się zajmujemy, co robimy. O zasłanianiu twarzy, manifestacjach, rodzinie i graffiti.

Antifa, czyli co?

Mówiąc najogólniej: Akcja Antyfaszystowska, w skrócie Antifa, polega na tym, że ludzie tacy jak my, organizują się w grupy samoobrony, których celem jest sprzeciwianie się faszyzmowi i nienawiści. Oprócz tego zajmujemy się rozprowadzaniem plakatów, prasy antyfaszystowskiej, szeroko pojętą agitacją.

Bierzemy udział w manifestacjach i marszach. Antifa nie jest zarejestrowaną organizacją, każda grupa działa niezależnie od siebie, członkostwo w nich jest dobrowolnie, nie wywiązuje się żadna hierarchia wewnętrzna. Nie współpracujemy z policją i partiami politycznymi.

Jak wygląda to na co dzień?

Każdy dzień jest podobny do poprzedniego. Jakaś manifestacja na drugim końcu Polski, marsz, liberałowie przebierający się za antyfaszystów albo próbujący zaskarbić sobie ich dokonania. Naziole znowu kogoś pobili, brutalnie skopali w pięciu, grozili nożem, jak poszperam chwilę w necie na telefonie to znajdę zdjęcia skrojonych flag.
Wstaję z łóżka, wykonuję te same czynności co każdy człowiek przed wyjściem do pracy/szkoły a do tego pakuję marker do torby i trochę wlep. Niektórych to śmieszy. Niektórych dziwi. Ale od dawna przestałem przejmować się gadaniem typu ‚wojowanie naklejkami’.
Codzienna podróż autobusem. Głowa zasłonięta kapturem, włosy schowane. Raz, żeby nikt niechciany nie rozpoznał, dwa żeby zniechęcać swoim wyglądem do konfrontacji. Zazwyczaj się to udaje. Patrzę przez szyby na ulice, szukam po słupach i murach naklejek i napisów, które byłyby dla mnie znakiem o wzmożonej działalności nacjonalistów. Ludzie bagatelizują takie rzeczy, ale prawda jest taka, że hasła i propaganda na ulicach przyciąga uwagę ludzi. Zwłaszcza młodych.
Dla niektórych widok naklejki z Totenkopfem nie jest czymś szczególnym, nie uznają tego za niebezpieczne albo szkodliwe. Ciekawe co zrobią, kiedy na murach zaczną pojawiać się swastyki?
A no tak.

Przecież już się pojawiają

Co prawda na krótko.

Wysiadam z autobusu. W drodze na zajęcia mijam te miejsca, w których zostawiłem ślad po sobie i sprawdzam, czy nikt go nie naruszył. Na szczęście ostatnio bardzo rzadko się zdarza, by ktoś próbował te ślady zatuszować albo zniszczyć. Jeszcze rzadziej owe anonimowe osoby próbują zostawiać swój własny ślad.

Dlaczego Antifa? 

Jestem antyfaszystą odkąd skończyłem 14-15 lat. Odkąd zobaczyłem pierwszą starą naklejkę na klatce schodowej z napisem ‚Biały honor, biała duma’, pierwszy krzyż celtycki i na długo przed tym, zanim dowiedziałem się czym jest Antifa. Bo nie mogłem pojąć, jak to się stało, że są jeszcze ludzie, którzy żyją nienawiścią. Po tym wszystkim co się stało. Po Nocy Kryształowej, po Oświęcimiu, 11 września, po setkach wydarzeń w których nieuzasadniona przemoc skrzywdziła tyle istnień. Świadomość, że są tak nieświadomi i niebezpieczni ludzie, budził u mnie gniew.

Akcja Antyfaszystowska
Akcja Antyfaszystowska

Początki

Zacząłem zdzierać takie naklejki. Kupiłem puszkę spreju w sklepie budowlanym i w biały dzień zamazałem ogromny krzyż celtycki na garażach w dzielnicy powiedzmy średnio przyjaznej. Bałem się przybliżyć końcówkę do muru, ale gdy już to zrobiłem, poczułem podniecenie i satysfakcję.
Które zostały do dzisiaj.

Co prawda, przestałem latać w biały dzień z puszką farby w łapie nawet nie zakrywając głowy kapturem bo bezsprzecznie niebezpiecznych osiedlach. Gdzie o wpie*dol nietrudno, ale na szczęście jako dzieciak go uniknąłem. Szczęście początkującego. Teraz na akcje kaptur, rękawiki, długa, składana polisa ubezpieczeniowa i farby bez kulek mieszających. Oprócz tego ćwiczę i pracuję nad charakterem, oczy dookoła głowy, żeby szybko reagować. I uczę się na błędach.

Za błędy się płaci

Jednym z nich było to, że nie zakryłem swojej twarzy na pierwszej manifestacji, na którą poszedłem. Pół roku po tym zdarzeniu w folderze ‚Inne’ na Messengerze znalazłem groźby i wyzwiska w moim kierunku od co najmniej trzech różnych osób. Zdążyły mnie już zablokować. Obiecanego wpierdolu nie dostałem po dzień dzisiejszy. Zwykli napinacze i kretyni, których ideologia nie opiera się nawet na najsłabszym filarze.

 

Akcja Antyfaszystowska

Zakrywam twarz

Ale od tego czasu zakrywam twarz. Nie dlatego że boję się swoich poglądów, że się do nich nie przyznaję. Konfrontacji również się nie boję, od samego początku się z tym liczyłem. Ukrywam twarz, by chronić moich bliskich i znajomych, by nikt ich o mnie nie wypytywał i składał groźby tylko dlatego, że mnie znają.

Bywa niebezpiecznie

Pamiętam relację jednego z aktywistów, nieco starszy ode mnie, ma już dzieci. Dostał wiadomości, że ktoś może porwać jego dziecko z przedszkola. Albo zaatakować je na spacerze w parku. Wybić szybę w jego sypialni…

Bandyta?

Jeżeli jestem dla kogoś bandytą albo przestępcą, ponieważ zakrywam swoją twarz i kryję tożsamość, to bardzo mi przykro, ale ja też boję się o swoje dzieci, mimo że ich jeszcze nie mam. Ale nie mam zamiaru ryzykować ich życia i zdrowia dla czyjejś satysfakcji albo by móc się pochwalić wszystkim, jakie wspaniałe mam poglądy. Znam siłę i wartość swojego światopoglądu, ryzyko które podejmuję i na co się decyduję. Podjąłem tę decyzję już dawno temu, jako dziecko które było gotowe sprzeciwić się nienawiści za wszelką cenę. Przełamując własny strach i słabości po to, by stawać w obronie innych, pokrzywdzonych i słabszych.

Przegrana Antifa? 

Ale niech nikt nie myśli, że to my jesteśmy tymi, którzy przegrywają, którzy są przyparci do muru, o nie. Na własnym przykładzie: ponieważ latałem z odkrytą twarzą na manifestacji, lokalna grupa nacjonalistów doszła do tego, kim jestem. Znają moje imię i nazwisko od ponad roku, tak samo moich kolegów ‚po fachu’. Wiedzą, gdzie i z kim spędzamy czas, gdzie część z nas pracuje, gdzie się uczymy. Kilka razy stanęli z nami twarzą w twarz. Ale są tchórzami, boją się. Pomijając cechy fizyczne, (bo i tutaj nasi antagoniści bardzo często trafiają na przeszkodę, mylnie twierdząc że Antifa równa się narkomania i siedzący tryb życia) są ludźmi o tak słabym światopoglądzie i przekonaniach, że wobec naszej postawy nie są w stanie nic wskórać. A patrząc szerzej, mógłbym przytoczyć chociażby zeszłoroczny marsz w Hajnówce, gdzie nacjonaliści zostali zmuszeni do zmiany trasy swojego marszu. Albo pierwszomajowy pochód faszystów, któremu mieszkańcy Warszawy powiedzieli stanowcze ‚Nie’ i o tym zdarzeniu będzie też mowa w dalszej części tekstu. Nacjonaliści lubują się we wszelkiego rodzaju pogróżkach i obietnicach o ‚rozliczeniu nas’, do których nigdy nie doszło. Ale jeśli będzie trzeba, to komuś damy w mordę, pewnie przy okazji też dostaniemy parę siniaków. Ryzyko, do którego się przyzwyczailiśmy.

My przywykliśmy, nasze rodziny i bliscy nie do końca. Boją się, zwyczajnie się boją, obdarzeni tą samą empatią co my, skoro są częścią naszego najbliższego środowiska. Woleliby, żebyśmy nie chodzili na marsze i manifestacje, na myśl o zamazywaniu swastyk na murach włos na głowie im się jeży (‚jeszcze ktoś pomyśli, że to Ty zmalowałeś!’). Trudno im się dziwić, niestety brakuje im świadomości tego, że my znamy ryzyko i się na nie godzimy, równocześnie starając się być ostrożni. Gdyby to rozumieli, nie dochodziłoby momentami do nieporozumień No właśnie, ostrożnym być trzeba. W zeszłym roku chłopak Świdwinie, tylko kilka lat młodszy od nas, oberwał nożem w brzuch od (…)

czytaj dalej: 

Komentarze

Originally posted 2018-05-25 20:36:10.