Bądź bezpiecznym rodzicem. Czyli jak stworzyć poczucie bezpieczeństwa u dziecka.

Szacunkowy czas czytania: 5 min

Podstawa podstaw

 Poczucie bezpieczeństwa jest do podstawą do prawidłowego rozwoju psychospołecznego i emocjonalnego dziecka. Każdy człowiek, bez względu na wiek, czuje się zagrożony, gdy poziom bezpieczeństwa spada. Oprócz zapewnienia oczywistego bezpieczeństwa fizycznego, najważniejsze dla prawidłowego kształtowania się osobowości dziecka jest poczucie bezpieczeństwa w zakresie psychicznym i emocjonalnym.

W zasadzie słowo- bezpieczeństwo- mówi wszystko. W teorii. Co oznacza w praktyce?

Na poczucie bezpieczeństwa u dziecka składają się pięć komponentów:

-stabilność

-przewidywalność

-jasne zasady

wyznaczone granice 

-konsekwencja

Jeśli jednego lub więcej z  wymienionych komponentów zabraknie, nie ma co mówić o wytworzeniu u dziecka poczucia bezpieczeństwa.

Wychowania to najodpowiedzialniejsze zadanie w życiu jakie spotyka dorosłe osoby. Wszak są odpowiedzialne za kształtowanie się nowego człowieka. To jakim będzie dorosłym zależy przede wszystkim od rodziców/opiekunów. Oczywiście wpływ mają na to jeszcze inne czynniki (różne grupy społeczne, traumy, rówieśnicy),jednak to rodzice/opiekunowie dają bazę/podstawę. Do pewnego wieku dziecko ma kontakt jedynie z osobami najbliższymi (rodzice/opiekunowie/dziadkowie). Nawet jeśli oddawane jest do żłobka, to i tak najbardziej znaczącymi osobami pozostają najbliżsi. Nie bez przyczyn najlepszym wiekiem dla wdrożenia dziecka w inne niż domowe środowisko, jest wiek lat trzech. Wtedy to (przy założeniu, że proces wychowawczy i relacja rodzic- dziecko przebiegały prawidłowo) dziecko jest gotowe, by wejść w nowe środowisko, nie tracąc poczucia bezpieczeństwa.

Prawidłowe postawy wychowawcze i dobra silna relacja z dzieckiem nie oznacza, że mały człowiek nie jest narażany na żadne stresy i przykrości. Po pierwsze nie jest to możliwe a po drugie, każdy pokonany stres i każda przezwyciężona trudność działają na korzyść prawidłowo kształtującej się osobowości człowieka. Problem nie polega na tym, że dziecko spotka się z sytuacją dla niego nieprzyjemną (na przykład śmierć ukochanego chomika). Problem zaczyna się tam, gdzie rodzice przekazują nieprawidłowy mechanizm rozwiązywania sytuacji trudnych i konfliktowych. Jeśli rodzice posiadają zasób umiejętności dla konstruktywnego rozwiązywania problemów, nie ma się obawiać.

Stabilność

Odnosi się zarówno do samych rodziców/opiekunów jak i całej sytuacji domowej. Dorośli winni odznaczać się stabilnością w kontaktach z dzieckiem. Nie można raz dziecka kochać a raz nie. Raz okazywać mu miłość a raz jej brak. Dziecko musi wiedzieć i czuć (kontakt fizyczny- przytulanie, głaskanie) niezależnie od tego jak się zachowuje i co zrobiło. Dziecko kocha się ciągle, należy jednak  nie pochwalać, nie lubić jego konkretnych zachowań.  Dziecko musi być informowane, że coś zrobiło nie tak i jaki stosunek mają do tego rodzice.

 

Stabilna sytuacja powinna dotyczyć również domu rodzinnego i środowiska. Częste przeprowadzi, zmiany szkoły, przedszkola, nieuporządkowany plan dnia, lub jego brak, destabilizują środowisko dziecka. Każda zmiana w relacji rodziców/opiekunów, każda zmiana (większa) w rytmie dnia oraz każda zmiana dotycząca środowiska jest dla dziecka niekorzystna. Na przykład lepsze dla dziecka będzie rozstanie rodziców/opiekunów i ustalenie regularnych kontaktów niż ciągłe rozstania i powroty, znikanie jednego z dorosłych na skutek awantur, ciągle sprzeczki lub ciche dni rodziców/opiekunów.

Przewidywalność

Oczywiście łączy się ze stabilnością. Dorośli muszą być dla dziecka przewidywalni w swoich reakcjach, zachowaniu i emocjach. Ich wszelka aktywność powinna być logiczna i adekwatna.

Paradoksalnie lepsze jest dla dziecka jeśli dorośli ciągle są niezadowoleni lub krzyczą na każde niewłaściwe zachowanie, niż tacy którzy raz krzyczą innym razem akceptują to samo niewłaściwe zachowanie lub naprzemiennie wykazują postawę pełną miłości, by niedługo potem okazywać wrogość lub obojętność.

Rodzic/opiekun musi być dla dziecka przewidywalny. Bez tego nie ma mowy o poczuciu bezpieczeństwa. Jeśli dziecko nie wie czego może spodziewać się po dorosłych, żyje w ciągłym napięciu i strachu. Nie wie jak ma się zachowywać i co jest dobre i złe, jeśli na taką samą jego aktywność reakcje bywają różne i często sprzeczne. Na przykład raz płacz z bólu jest dozwolony i wywołuje u rodziców odruch opiekuńczości, by innym razem wywoływał u nich złość czy irytację.

Reakcje dorosłych nie mogą być uzależnione od ich nastroju, samopoczucia lub innych okoliczności (na przykład w zaciszu domowym dziecko może płakać jak się uderzy i otrzymuje adekwatną pomoc i bliskość ale jeśli z tego samego powodu zacznie płakać w kościele, sklepie czy u ciotki zostaje za to zganione i nie otrzymuje właściwego wsparcia).

Jasne zasady, wyznaczone granice i konsekwencja

Jeśli chcesz zdestabilizować poczucie bezpieczeństwa dziecka to: spełniaj wszystkie jego zachcianki, nic od niego nie wymagaj, wyręczaj go we wszystkim, pozwalaj na wszystko, nie wyciągaj konsekwencji.

Mogłoby się wydawać, że robiąc to, co powyżej dziecko będzie szczęśliwe. Nie będzie narażone na stres. To nieprawda. Po pierwsze wychowanie bezstresowe to bzdura (osobny artykuł wkrótce), po drugie dzieci mogą prawidłowo funkcjonować tylko gdy dokładnie wie co mu wolno a co nie. Jakie zachowania są akceptowalne. Jakie konsekwencje czekają je za złamanie określonych zasad, przekroczenie granic.

Żeby dziecko mogło być zapoznane z konsekwencjami, musi najpierw poznać zasady go obowiązujące (na przykład: nie krzyczymy, nie bijemy innych, sprzątamy pokój, nie plujemy, dbamy o zabawki, nie mówimy brzydko i tak dalej). Dziecko powinno mieć też dobrze zaplanowany dzień. Powinien być czas na zabawę, na higienę, na naukę, na jedzenie, określona pora i ilość snu i tak dalej. Dziecko powinno dokładnie wiedzieć, co się stanie jeśli złamie zasady.

Specjalnie nie używam słowa „kara”, bo nie o karanie tu chodzi a uczenie konsekwencji i odpowiedzialności. Rodzice/opiekunowie powinni stworzyć system konsekwencji (pozytywnych- „nagroda”, i negatywnych- „nagroda”), który powinien być adekwatny do wieku dziecka i logiczny.

Na przykład gdy dziecko nie dba o zabawkę, psuje ją, rzuca nią, logiczne będzie, że ta zabawka będzie mu odebrana. Na ile, w jakim przypadku, to wszystko powinno być indywidualnie dopasowane do dziecka. Nielogiczne byłoby „ukaranie” dziecka za nieszanowanie zabawki na poprzez zakazu oglądania telewizji. Jeśli dziecko ma ustalone, że korzysta z komputera po odrobieniu zadania a włączy go przed, logiczne będzie „uciąć” ten czas z czasu po wywiązaniu się z zasady, lub nie pozwolenie mu w tym dniu korzystaniu z komputera. Nielogiczne byłoby np. nie pozwolić wyjść na pole (na zewnątrz). Jeśli dziecko wie, że nie wolno krzyczeć na rodziców/opiekunów, to należy zadbać o to, żeby w przypadku przekroczenia tej granicy, dziecko wiedziało co je czeka. Na przykład po zasadzie „jeśli przeklinasz, ja ciebie nie słucham. Rozmawiam z tobą tylko wtedy, gdy nie mówisz do mnie bez przekleństw”.  

Rodzice/opiekunowie sami też powinni być konsekwentni. Raz ustalona zasada mus być przestrzegana przez rodziców. To oni są za odpowiedzialni za wyciąganie konsekwencji. Stoją na straży zasad, granic i wyciągania konsekwencji negatywnych pozytywnych. Rodzice/opiekunowie sami muszą stanowić przykład. Jeśli panuje zasada „nie przeklinamy” dorośli nie mogą przeklinać (przynajmniej przy dziecku). Niedopuszczalna jest podwójna moralność.

Należy jeszcze pamiętać, że to rodzice/opiekunowie uczą dzieci jak zachowywać się w sytuacjach trudnych i rozwiązywać kwestie problematyczne. Ponadto to dorośli uczą dzieci emocji. Ich okazywania i nazywania.

 

Szerzej o poszczególnych kwestiach poruszonych powyżej  pisałam w następujących artykułach:

http://host.mdlab.pl/fktm/lista-zakazanych-bledow-wychowawczych/

http://host.mdlab.pl/fktm/dobra-kara-nie-jest-zla/

 

 Zapraszam do lektury 🙂

 

Komentarze