Czego Polacy nienawidzą w cudownych świętach? Czyli AfektoMania życzy:

Szacunkowy czas czytania: 3 min

Jeszcze posprzątać. Umyć okna, wypastować podłogę. Po cholerę te całe święta? Nie mam siły a jeszcze zakupy, gotowanie. Nie mam ochoty spotkać się z ciotką! Ale nie wypada. Tyle ludzi. Kiedy odpocznę? Prezenty! Każdemu coś trzeba. Skąd kasę na to wszystko. Choinka! Drogie cholernie! Musi być. Piękna, duża, wspaniała. Sprzątanie, kupowanie, sprzątanie, kupowanie. Nerwy.

Babcia, ciotka, dziadek, wujek. Najchętniej nic bym nie robił/nie robiła. Nawet w święta nie można odpocząć. Gorączka przedświąteczna. Nerwy. Zdenerwowanie. Złość. Jeszcze ryba. Musi być ciepła. Zupa. Słodkie. Na stół. Prezenty pod choinkę. Dzwonek. Pierwszy gość. Ciotka. Ostatni raz widziana rok temu. Znów będzie narzekać na wszystko. Dzwonek. Kuzyn. Nie cierpię go. Nie mam z nim kontaktu. Wypadało zaprosić. Dzwonek, dzwonek, dzwonek, dzwonek. Dobra są wszyscy. Każdy m miejsce? Będzie smakowało? Prezenty się spodobają? Opłatek. Życzenia. O nie! Nienawidzę tego. Trzeba. Wujek. Wszystkiego najlepszego, zdrowia, szczęścia, pieniędzy. Cmok, cmok. Dobra…koniec. Nerwy. Niechęć. Znak krzyża. Modlitwa. Pacierz odklepany. Jedzenie. Smakuje. Chyba. Znika. Nie lubię, ale tradycja. Ale bym mięso zjadł/a. Prezenty. O! Skarpetki. Jakie śliczne! Po co mi skarpetki? Sama/sam mogę sobie kupić. O! Zestaw świąteczny jejmsa błonda! Dziękuję! Co ja z tym zrobię? Komuś dam. Będzie na prezent. Rozmowa. Narzekanie. Państwo złe. A ci politycy! Choroby. Komu się zmarło. Obgadywanie. A ten…A tamtemu….

Koniec. Poszli….spokój, cisza….telewizor. Jaki syf! Trzeba posprzątać. Znów! Tyle jedzenia zostało. Co ja zrobię? Trzeba zjeść. Jeszcze tylko pasterka. Trzeba. Wolałabym/wolałbym położyć się w ciepłym łóżku. Idę. W końcu w domu. Spać. Rano wstać. Kościół. Obowiązkowy obiad u babci, ciotki, kuzynki. Pierwszy dzień świąt, drugi dzień świąt. Oj brzuch boli. Ruszać się nie mogę. Zmęczenie. Niezadowolenie. Złość. Brak pieniędzy….Do pracy…..

A radość z narodzin Jezusa? Jakiego Jezusa? O cholera! Zapomniałam/zapomniałem. Przecież te święta to był czas na radość z Jego narodzin. To był czas modlitwy. Nie sprzątania. Nie gotowania. Nie wydawania pieniędzy. Nie prezentów. Nie fałszywych uśmiechów i pocałunków. Czas na spotkanie z najbliższymi i cieszenie się z faktu bycia z nimi. Nie kuzynką, co ją widzę raz na rok a przy okazji nie lubię. Nie z dziadkiem, który znęcał się nade mną w dzieciństwie, ale wypadało zaprosić. Zapomniałem/ zapomniałam. O Jezusie, o miłości o radości. Brakło czasu…brakło sił. Nienawidzę świąt.

Mam nadzieję, ze w niewielu rodzinach tak wyglądają święta. Chociaż z rozmów z ludźmi. Tymi bardziej mi bliskimi, tymi trochę mniej i tymi przypadkowymi. Na przestrzeni wielu lat. Wszyscy zgodnie twierdzą, że nie lubią świąt. Czego najbardziej? Że trzeba sprzątać. Że trzeba wypłukać się z kasy, której się nie ma. Że trzeba kupić wypasione prezenty lub, że dostają prezenty, które są beznadziejne (skarpetki, kapcie, rękawiczki, krawaty, zestawy perfumowo-czyszczące). Że tyle gotowania i jedzenie nie do końca w ich guście. Że życzenia! Tu wszyscy krzywią miny. Ze trzeba. Fałszywe uśmiech i te całowanie.

Jakby chcieli? Spokojnie. Bez stresu. Czas tylko z tymi których lubią i kochają. Prezenty zgodne z oczekiwaniem. Jedzenia tyle, by nie zostawało i takie, które smakuje. Ciszę, spokój, odpoczynek.

Co stoi na przeszkodzie, by święta nie były źródłem frustracji? My sami. Brak odcięcia się od tego „co inni powiedzą, co inni pomyślą”. Chcesz, by świat świąt był czasem spokoju, ciszy, odpoczynku i radości? Zorganizuj je w taki sposób. Przecież nic nie TRZEBA. Można, ale nie trzeba. Kto ci karze cokolwiek? Ty sam/sama. Czemu? Bo zjadłyby cię wyrzuty sumienia? Że nie kupiłeś/aś, nie posprzątałeś/aś? Nie zaprosiłęś/aś? Nie poszedłeś/aś? Wyrzuty sumienia nie gryzą i nie zjadają.

Jeśli nie lubisz świąt- czy jesteś wierzący, czy nie- spraw, by okres z nimi związany był czasem radości. Twojej i tych, którzy są naprawdę bliscy twemu sercu. Jeśli nie wierzysz w Boga i całą tę szopkę, nie narzekaj, nie krytykuj. Wykorzystaj czas wolny od pracy. Ciesz się spokojem. Możliwością wyjazdu, zobaczenia się z tymi, z którymi w ciągu roku nie było czasu się spotkać. Nie chcesz iść do Kościoła- nie idź. Nie chcesz sprzątać- nie sprzątaj. Nie chcesz jeść czegoś co ci nie smakuje-nie gotuj tego, znajdź alternatywę. Nie chcesz dzielić się opłatkiem- nie dziel, powiedz o tym. Chcesz konkretny prezent- oznajmij swoje oczekiwania. Zapytaj bliskich co by chcieli. Nie chcesz widzieć się z tym, czy tamtą- nie spotykaj się. Spędź ten czas z tymi z którymi chcesz. Nie lubisz choinki- nie kupuj. Chcesz leżeć do góry brzuchem nic nie robiąc- w czym problem?

To proste. Choć dla niektórych może wydawać się niezwykle trudne. Dla kogo? Dla osób nie posiadających umiejętności asertywnych. Dla ludzi uwikłanych w związki toksyczne i przemocowe. Dla osób pozostających w relacjach uzależnieniach. Dla osób mających tendencję do samo-obwiniania się i posiadających niską samoocenę. Dla perfekcjonistów, dla tych, co swoją wartość uzależniają od opinii innych. Dla pozostałych święta są czasem radosnym. Zarówno dla wierzących, jak i tych dla których Biblia to bajka z motywami horroru.

Życzę Wam wszystkim takich świąt i takiej przerwy około świątecznej jaką sobie wymarzyliście. Radości, miłości i samodzielnego myślenia. Uwolnienia się od toksycznych związków i relacji z ludźmi wnoszącymi w życie cierpienie. Nie od święta. Całe życie.

Katarzyna Wójtowicz AfektoMania

Komentarze