Kiedy depresja zabija dziecko…

Szacunkowy czas czytania: 4 min

Depresja, „dżuma” naszych czasów. Nieleczona jest chorobą śmiertelną.  Co do tego mają dzieci/ nastolatkowie? Niestety dużo…

Depresja czy fanaberia?

Depresja długo nie była traktowana poważnie. Ludzie, którzy na nią cierpieli, postrzegani byli jako lenie, odludki, mający fanaberie i zdziwiający. Kobietom zarzucono tzw. fochy i zmienność nastroju jako nieodłączny element kobiecej natury. 

Z czasem jednak okazało się, że to nie fochy, nie lenistwo, nie zmyślanie i wydziwianie, tylko choroba. Choroba poważna. 

Niewyobrażalne cierpienie

W czasie depresji choruje wszystko. Cały człowiek. Dusza, serce, głowa i ciało. Depresja kompleksowo wypełnia życie jednostki. Depresja powoduje zanik…zanik wszystkiego. Człowiek jest ale nie istnieje. Nawet, jeśli otaczają, go bliscy, jest sam. 

Nienazwany, wszechogarniający smutek i irracjonalny lęk, poczucie beznadziejności i bezcelowości istnienia, myśli samobójcze, nienawiść a w zasadzie to brak jakiegokolwiek uczucia do siebie, myśli, które nie mieszczą się w mózgu a jednocześnie brak jakiejkolwiek aktywności. Brak siły, by żyć, brak siły, by się zabić. 

Depresja tylko dla dorosłych? 

Wydawać, by się mogło, że depresja dotyka osoby dorosłe, których organizm na skutek różnych doświadczeń poddał się.

Wydawać, by się mogło, że depresja bardziej pasuje do kobiet, jako tych wrażliwszych, bardziej przejmujących się. Nieprawda. Depresja może „odwiedzić” młode i bardzo młode osoby, niezależnie od płci. 

Dzieci cierpią

Pracując z dziećmi starszymi i młodszymi, często spotykałam się z problemem depresji. Opiekunowie/ rodzice, często, nawet po diagnozie psychiatry, mieli, co do tego wątpliwości

. –Depresja? W tym wieku? Zwyczajnie mu się nudzi.-

Ździwia i tyle. Jakie ma problemy? Ja to mam problemy! 

-Idź do psychiatry, to ci wmówi jakąś chorobę. Moje dziecko jest normalne. 

Najczęściej rodzice/ opiekunowie poruszali się w tych obszarach myślenia o depresji ich dziecka.

Żyletka w ruch

Widziałam wiele pociętych rąk, nóg. Wiele razy wzywałam pogotowie do manifestacji samobójczych. Wysłucham nieskończoną ilość opowieści o chęci śmierci.

Niezwykle trudno uchwycić w słowa i oddać, to się czuje, kiedy dziecko mówi, że nie chce żyć. Gdy cierpi z powodu własnego istnienia. Gdy sięga po żyletkę….

Na ratunek

Mam wrażenie, że od kilku lat depresja staje się prawdziwą epidemią wśród dzieci. Jedyną na nią szczepionką i odtrutką są rodzice/ opiekunowie. Oni sami, oraz ich działania, gdy zauważą, że ich dziecko jest smutniejsze niż zazwyczaj, że jego smutek trwa trochę zbyt długo jak na zwykłe obniżenie nastroju w tym wieku.

U nastolatków nie jest łatwo stwierdzić, czy po prostu się wkurzyli, czy po prostu cierpią, skoro to tak naturalne w tym wieku. Jest to trudne,, ale nie niemożliwe do zauważenia. No właśnie, czasem nie potrafimy, nie chcemy dostrzec tego, co dzieje się, tuż koło nas.

Epidemia chorych emocji

Zarówno w pracy jak i aktywnie i intensywnie spędzając czas w Internecie, utwierdziłam się w przekonaniu, że alarmująco wysoka liczba dzieci mniejszych i większych boryka się z depresją. 

Co bardziej niepokojące, na licznych portalach, grupach spotkać można tysiące młodych ludzi, którzy nie wiedzą co zrobić ze swoim cierpieniem. Odnosi się wrażenie, że Internet jest ich jedynym, ostatnim oparciem. 

Piszą o swoich problemach, które na pozór wydają się błahe, jednak dla nich są prawdziwym dramatem, o bezsensie istnienia, o chęci śmierci, o strachu.

Najbardziej jednak zastanawiacie i smutne jest to jak opisują swoje relacje z bliskimi, szczególnie z rodzicami. 

Oczywiście również są tacy, którzy przezywają jak najbardziej naturalne wahania nastrojów i stany okołodepresyjne właściwe dla wieku oraz poczucie niezrozumienia przez bliskich. Jednak tych jest znacznie mniej.

Tutaj pojawia się pytanie, dlaczego te dzieci, szukają a czasem wręcz krzyczą o pomoc do obcych ludzi?

Zraniona dusza rani ciało

Pocięte ręce, okaleczone nogi, zamieszane listy pożegnalne….Na pytanie: a mama, tata? „Nic nie wiedzą”. Dzieci te najczęściej nie są pod opieką specjalistów. Dlaczego? Niestety nadal żyjemy w kraju, w którym wielu dorosłych ludzi (przekazując to dzieciom), uważa, że do psychiatry chodzą świry. Mało tego, nawet psycholog postrzegany jest jako spec od świrów. Leki uważane są za samo zło, których należy wystrzegać się jak ognia.

Leczenie

Tymczasem depresję może zdiagnozować tylko specjalista a depresja najczęściej wymaga leczenia farmakologicznego i terapeutycznego.

Potem szokują nas wiadomości o kolejnym samobójstwie dziecka. Na szczęście nie są one aż tak rozgłaszane. Mogłyby stać się wyzwalaczem dla kolejnych.

Depresyjni rodzice

Depresyjna osobowość osób wychowujących dziecko, również sprzyja zachorowalności. Dziecko uczy się reagowania na różne sytuacje mechanizmami depresyjnymi. Zabiegani, zapracowani i zmęczeni rodzice, często nie są świadomi, że wkrótce może zdarzyć się tragedia. Często nie mają pojęcia do jakich grup (np. na FB) należy ich dziecko, często nie mają pojęcia co ich dziecko umieszcza na swoim profilu.

Samotność

Dzieci w dzisiejszych czasach są bardzo samotne. Upadają autorytety, upada znaczenie rodziny, zanikają prawdziwe relacje. Dzieci nie potrafią rozmawiać o swoich emocjach, często nie potrafią w ogóle rozmawiać. Mówić tak, rozmawiać nie. 

Kiedy po raz kolejny słyszę, czytam, że dziecko żegna się ze światem, zastanawiam się, czy tym razem kolejna młoda osoba podda się absolutnie.

Zabiję się!

Nie należy lekceważyć gróźb samobójczych. Często, potencjalni samobójcy ugłasniają swoje zamiary. Wołają o pomoc. Często również nie mówią nic. Jednak jeśli jest się dostatecznie blisko, można zobaczyć, że mimo życia, życie z nich uleciało. 

Człowiek, który chce umrzeć, instynktownie walczy o życie. Pokazuje, że życie go przerosło.

Płacze, milczy, izoluje się, krzyczy, wścieka. Częściej i dłużej niż zwykle. Woła: pomóż mi!

Walcz

Można ją pokonać. Niestety, zwłaszcza dziecko, nie jest w stanie tego zrobić. Potrzebuje pomocy również, gdy wszystkich odpycha. 

Ale rodzic/ bliski musi to wołanie o pomoc dostrzec i nie ignorować słów „chcę się zabić”, „nie chcę żyć” „już dłużej nie mogę”.

 

 „(…) jesteście tylko wy, nie mam już więcej siły(…) przepraszam was(…)” pisze 11- letnia dziewczynka 

„(…) kiedy czuję ból żyletki, choć na chwilę zapominam o prawdziwym bólu(…)” mówi do mnie 16-letnia dziewczyna trzymając noż

„(…) nienawidzę siebie (….) w klasie mnie prześladują (…)nie chcę tak żyć (…), (…) matka mówi, że wydziwiam i krzyczy(…)” pisze 14 letni chłopak 

„ (…) ojciec ma mnie w dupie, matka w pracy(…) mówiłam, że chcę do psychiatry (…) matka powiedziała, żebym się stuknęła w głowę (….)” pisze 16-letnia dziewczyna 

„ (…) przepraszam, wybrałam śmierć (….)” pisze 13- letnia dziewczyna

Przykładów można mnożyć tysiące….a co jeśli choć jedna z tych osób mówi prawdę?

 

Drodzy rodzice/ opiekunowie. 

Zwracajcie uwagę na swoje dzieci. Nie tylko na to co mówią ale o czym milczą. Nie obawiacie się zdiagnozować swojego dziecka. Poddać go terapii, farmakoterapii. Kiedyś może być za późno.Nie popadajcie w paranoje, ale miejcie rękę na pulsie. Zwłaszcza, że w niektórych subkulturach młodzieżowych, depresja, cięcie i śmierć są modne.

 

Kochane dziecko, drogi nastolatku,

jeśli czytasz (nie sądzę, bo długie) i jest bardzo źle, podziel się tym. Nie tylko w Internecie. Podziel się z bliskim w twoim otoczeniu a z pewnością otrzymasz wsparcie, które spowoduje, że z dnia na dzień, będzie lepiej. Jeśli nie chcesz zwrócić się do najbliższych  zwróć się do innego dorosłego któremu ufasz.

 

! W każdym większym mieście są Ośrodki Interwencji kryzysowej, gdzie może udać się KAŻDY po poradę i wsparcie, gdy jest mu źle. Niezależnie od wieku i przyczyny smutku. Za darmo. 

Są telefony zaufania i interwencyjne. Za darmo. 

Walczcie o siebie!

Są szpitale, przychodnie, gdzie można otrzymać poradę i wsparcie. Za darmo. 

 

Kochani nie pozwólcie, by depresja zabrała życie wam lub waszym bliskim.

Komentarze