Krakowska Manifa z poszarpanymi płodami w tle. Do obrońców życia poczętego.

Szacunkowy czas czytania: 5 min

04.03.17 ulicami Krakowa przeszła XIII Manifa. Dla niewtajemniczonych jest to cykliczny marsz, odbywający się każdego roku w wielu miastach Polski, jak najbliżej Światowego Dnia Kobiet. Każdego roku Manifa idzie pod innym hasłem. W każdym mieście funkcjonuje Komitet Manifowy, który od totalnego zera do zorganizowania Marszu spotyka się cyklicznie i tworzy. Wymyśla hasło, grafikę, kontaktuje się z różnymi organizacjami przyjaznymi Kobietom. Zajmuje się promowaniem Wydarzenia. Wszystko, począwszy od napisania Manifestu, przez pomysł na oprawę graficzną, aż do poprowadzenia Marszu, spoczywa na głowie Osób wchodzących w skład Komitetu.

Kto może przyczynić się do przygotowania Manify? Każdy. Niezależnie od płci, wieku, wykształcenia, pochodzenia, orientacji seksualnej. Warunek jest jeden: wrażliwość na ludzi, w tym zwłaszcza Kobiety. Na ich problemy, kwestie nierówności społecznych, dyskryminacji i przemocy.

W tym roku Krakowska Manifa przeszła pod hasłem „Równości jak powietrza”. W Manifeście postulowano o zwrócenie uwagi Rządu na rażące nierówności społeczne, dotyczące głównie Kobiet, osób z niepełnosprawnościami i mniejszości seksualnych.

Manifa rozpoczęła się z lekkim opóźnieniem. Pod Muzeum Narodowym z minuty na minutę przybywało ludzi. Była też charakterystyczna grupa osób, które stały pod muzeum od dłuższego czasu.  Charakterystyczne żółte koszulki z czerwonymi płodami rzucały się w oczy z daleka. Jeszcze bardziej widoczne były ustawione koło tych osób wielkie banery z porozszarpywanymi, ociekającymi krwią płodami. Z megafonów leciało nagranie (niezmienne od lat) o makabrycznych aborcjach dokonywanych przez kobiety. O zabijaniu dzieci ot tak, lub z powodu zdiagnozowanej choroby. Głos dudnił o kwilących i płaczących dzieciach na żywca wyrywanych z łon matek i zostawianych na wiele godzin w męczarniach, by mogły umrzeć.

Przyznam, że gdy pierwszy raz (wiele lat temu) zobaczyłam te banery i usłyszałam to przemówienie, byłam lekko wstrząśniętą. Nie faktem, że Kobiety dokonują aborcji, tylko formą przekazu o tym zjawisku. Po którymś razie, przyzwyczaiłam się. Tak to działa. Im więcej ktoś jest eksponowany na różne szokujące obrazy, czy informacje, tym bardziej przechodzi nad tym do porządku dziennego.

Aborcja budziła, budzi i zapewne będzie budzić gorące dyskusje i dzielić ludzi. Zawsze znajdą ludzie, którzy będą domagać się prawa do aborcji i ci, którzy kategorycznie będą się jej sprzeciwiać. Każdy ma prawo do własnego zdania. Jednak sposób w jaki je wyraża to już inna bajka.

Obrońcy życia poczętego, towarzyszą Manifie od lat. To już taka tradycja. Pojawią się na trasie przemarszu i pokazują zwłoki i cząstki zwłok dzieci w różnej fazie rozwoju płodowego. Tym razem poszli o krok dalej. Oficjalnie zarejestrowali swój płodowy przemarsz na dokładnie takiej samej trasie jak Manifa. Oczywiście – żeby nie było – pół godziny wcześniej. Mieli do tego prawo i skorzystali. Problem polegał na tym, że ich marsz nie zaczął się zgodnie ze zgłoszoną godziną. Czekali wytrwale aż ruszy Manifa. W rezultacie rozpoczęli swój przemarsz z 40 minutowym opóźnieniem. Szli w zasadzie wspólnie z Manifą. Wyglądało to tak, że kolorowy, uśmiechnięty, roztańczony Marsz Manify miał dość ponury koniec, składający się ze smutnych ludzi w koszulkach z płodami, dźwigającymi niczym krzyż pański plakaty ze zwłokami.

Patrząc na te poszarpane zwłoki ludzkie, przychodzą mi do głowy różne myśli. Skąd obrońcy życia mają takie zdjęcia? Czy kobieta, która pozwoliła sobie wyszarpać płód z macicy, zgadza się potem na sesję fotograficzną swojego okaleczonego ledwo żywego/ lub martwego dziecka? Kto wykonuje  takie fotografie i skąd wie, gdzie akurat dokonywana będzie rzeź na nienarodzonym dziecku?

Ponadto, skąd obrońcy życia mają zdjęcia dzieci wyszarpanych z macicy, które jeszcze żyją i „kwilą i płaczą”. Ktoś stoi z aparatem i czeka cierpliwie aż okaleczone dziecko zejdzie z tego świata? Układa je w odpowiedni sposób, by złapać dobre światło? A może to zwykły pic na wodę – fotomontaż? Mam nadzieję, że tak właśnie jest.

Pomijając sporną kwestię prawdziwości samych zdjęć, czy obnoszenie zmasakrowanych ciał ludzkich jest zgodne z prawem? Bo już o kwestii moralnej nie wspomnę. Czy jeśli na fotografii widniałyby zwłoki dorosłej kobiety lub mężczyzny, ciężko okaleczone przez jakiegoś psychopatę, to można byłoby je wystawiać na publiczne widowisko? Zapanowałoby powszechne potępienie. To profanacja! Jak można pośmiertnie używać ludzi? Jak można narażać innych na tak okropny widok? Jak można dopuszczać do tego, by dzieci były narażane na coś tak potwornego? A płody? A rozczłonkowane noworodki? A dzieci (rzekomo) wyszarpane z łona matki ociekające krwią, bez nóg, ze zmiażdżoną głową, wypływającym okiem, dziurą w brzuchu? To można? To już nie jest niewłaściwe?

Nie chodzi o to, by przeciwnicy prawa do aborcji nie mogli wypowiadać własnego zdania. Oczywiście, że mogą. Mają do tego całkowite prawo. Jednak są granice moralności, estetyki i prawa.

Na Krakowskiej Manifie było dużo osób. Wszystkie ramię w ramię maszerowały solidarnie nie zgadzając się na przemoc wobec Kobiet, w tym przemoc domową i seksualną. Wyrażały swój sprzeciw wobec nierównością społecznym. Głośno manifestowały swoje „nie” dla zanieczyszczonego  powietrza.  Było różnorodnie.

Były osoby w podeszłym wieku, młode dziewczyny i młodzi chłopcy. Ludzie w wieku średnim. Były też dzieci. Kilku i kilkunastoletnie. Wszyscy jednakowo narażeni  na oglądanie porozrywanych płodów. Nie można było ich nie zauważyć.

Jak wytłumaczyć małemu dziecku, dlaczego na obrazku widnieje dzidziuś z którego leje się krew a jego nóżki i rączki leżą osobno? Jak wytłumaczyć czym jest aborcja, podczas gdy maluch jeszcze nie wie czym jest ciąża?

Obrońcy życia poczętego, tak negujący wychowanie seksualne skierowane do małych dzieci, dają im niezłą lekcję dotyczącą życia poczętego. Taki obraz może być niezłą traumą dla małego dziecka. A to co słyszy z megafonów może być niezłym szokiem. Tylko ani ta trauma ani ten szok nie spowodują, że jako dorosła osoba będzie zagorzałym przeciwnikiem aborcji. Jedynie co może spowodować, to konieczność wizyty w psychologa dziecięcego.

Pomijam już fakt bredni jakie głoszą obrońcy życia. Na temat sposobu aborcji, na temat „kwilących” płodów.

Warto pamiętać, że aborcja jest zawsze traumą dla kobiety. Mimo to każda kobieta winna mieć prawo do możliwości jej dokonania. Jeśli zabrać tę możliwość, tylko głupi uwierzy, że aborcje nie będą dokonywane.

Podziemie aborcyjne przeżyje rozkwit. Kobiety, które nie będą w stanie zapłacić, znajdą inne sposoby. Zwiększy się śmiertelność Polek na skutek źle przeprowadzonej aborcji lub na skutek aborcji „domowej roboty”. Powikłania poaborcyjne, namnożą się jak grzyby po deszczu. Co rusz społeczeństwo będzie szokowane informacjami o noworodkach w beczkach, na śmietnikach. „ Spuszczonych” w toalecie. Porzuconych w lesie. Zamordowanych tuż po urodzeniu lub  zostawionych na śmierć w jakiejś siatce na chodniku. Czy o to chodzi? Zakaz aborcji nie jest drogą do zaniku problemu aborcji.

Tegoroczna Krakowska Manifa nie głosiła haseł „pro aborcyjnych”. W zasadzie nie zajmowała się tematem aborcji. Mimo to, obrońcy życia stwierdzili, że muszą uświetnić Wydarzenie swoją obecnością. Przecież na Manifę przychodzą same feministki. Te ohydne feministki. Te wstrętne zdesperowane, nienawidzące mężczyzn, sfrustrowane swym życiem seksualnym baby! Rozhisteryzowane, wrzeszczące, pokazujące cycki, bezwstydne i skrobiące się na potęgę pseudo kobiety! Znam dużo feministek. Przyznam szczerze, że nie miałam  okazji poznać tej „stereotypowej”. Feministki, które znam są uroczymi, mądrymi Kobietami. Pełnymi empatii, często pracującymi z ludźmi i dla ludzi. Są pomocne i otwarte na innych. Większość jest spełnionymi mamami. Żyją w udanych związkach lub prowadzą szczęśliwe życie osób wolnych. Nie wydają się być ani sfrustrowane ani ohydne, czy zdesperowane. Być może znam dziwne feministki?

Następna Manifa za rok! Zapewne w towarzystwie płodów ☹

Komentarze

Originally posted 2017-03-06 20:48:44.