Ksiądz wychowawca brzmi groźnie. Rodzicu uważaj!

Szacunkowy czas czytania: 7 min

Rola wychowawcy

Wychowawca klasy,  jak sama nazwa wskazuje odpowiada za proces wychowania dzieci powierzonych mu w opiece.Dysponuje szeregiem narzędzi i kompetencji pozwalających mu we wgląd sytuacji rodzinnej dziecka. Może podejmować szereg działań zmierzających do poprawy środowiska wychowawczego. Może zgłosić problem pedagogowi  lub psychologowie szkolnemu. Może przeprowadzać z dzieckiem i rodzicami rozmowy wychowawcze.

Generalnie ma bardzo duży wpływ nawszelkiego rodzaju instytucje reagujące w sytuacjach problematycznych; poradnie, mops, sąd rodzinny.

Dysponuje godzinami wychowawczymi, gdzie porusza z dziećmi sprawy ważne. Światopoglądowe, relacji międzyludzkich, rodzinne, dotyczące moralności. Rozwiązuje spory, reaguje w sytuacjach konfliktowych. Jest mediatorem na linii uczeń – nauczyciel.

Wychowawcą być…

Wychowawca powinien umieć zachować bezstronność i obiektywizm. Powinien mieć wysoki poziom empatii i umiejętność patrzenia na sytuacje z różnych perspektyw.

Powinien mieć poukładaną hierarchię wartości i jednocześnie nie narzucać jej innym a jedynie korygować nieprawidłowości za pomocą właściwych oddziaływań wychowawczych. Powinien również posiadać wrodzony takt i wrażliwość. Traktować dzieci podmiotowo i indywidualnie.

Rozumieć funkcjonowanie różnych środowisk rodzinnych i być nastawiony na pomoc i współpracę. Nie mieć w sobie poczucia misji do uzdrawiania rodzin i dzieci według własnych poglądów.

Ważne by miał szacunek dla dzieci i ich rodziców. Nie oceniał i nie krytykował. Służył wsparciem. Dawał innym prawo do odmienności i innego stylu życia. Był wyczulony na krzywdę dziecka. Nie mówił innym jak mają żyć a wskazywał jak mogą swoje życie ulepszyć.

Wychowywać – trudna sprawa

Być wychowawcą z prawdziwego zdarzenia to niełatwa sprawa. Duża odpowiedzialność. Dzieci są różne i różnych mają rodziców. Każdy dom funkcjonuje inaczej a to jak zachowują się dzieci jest odbiciem zachowania rodziców.

Zwłaszcza w pracy z dziećmi w okresie dojrzewania praca wychowawcy wymaga dużej czujności, wiedzy i zaangażowania.

Szkoła w życiu dziecka

Szkoła zajmuje dziecku większość jego czasu w ciągu dnia. Tam  odbywają się wszelkie interakcje rówieśnicze. Szkoła to miejsce przyjaźni, pierwszych miłości i wielkich dramatów. Niektóre dzieci nie mają problemów z aklimatyzacją i dobrze czują się w grupie. Inne mają z tym problem. Nie potrafią się odnaleźć. Są wyrzucanie poza nawias grupy lub padają ofiarą przemocy że strony kolegów i koleżanek. Czasem prowadzi to do tragedii. Samookaleczenia, problemy psychiczne i emocjonalne. Skrajnie samobójstwa.

Okres szukania siebie

Młody człowiek to jeden wulkan hormonalnych. Przeżywa skrajne emocje z którymi sobie nie radzi. Ważne jest więc mądre wsparcie dorosłych. W domu – rodziców, w szkole – wychowawcy.

Bez pomocy dorosłych i braku możliwości oparcia w nich, dziecko może się bardzo szybko pogubić w swoim świecie. Okres w którym młody człowiek próbuje określić się w świecie, buduje swój światopogląd, poszukuje swojej tożsamości, identyfikacji płciowej, podejmuje pierwsze działania seksualne (zarówno skierowane na siebie jak i innych), odkrywa swoją orientację seksualne,  to okres szczególny. Reakcje dorosłych są nieocenione. W szkole rodziców nie ma, więc obowiązek reagowania spoczywa na nauczycielach. Zwłaszcza na wychowawcach klas. Co ważne – w ścisłej współpracy z rodzicami.

Współpraca z rodzicami

Niedopuszczalne jest, żeby wychowawca miał odmienne zdanie w sprawach kluczowych i negował zdanie i postępowanie rodziców w kontakcie z dzieckiem. Wychowawca nie może mieszać w głowie podopiecznego i podważać autorytet rodzica. Bez względu na to jaki rodzic jest. Wychowawca powinien działać w trosce o dobro dziecka.

Wychowawca nie może…

Niewyobrażalne jest, żeby wychowawcą klasy był skrajny prawicowiec, lub człowiek o faszystowskich przekonaniach. Człowiek o poglądach rasistowskie, lub homofobicznych. Niedopuszczalne jest, by swoje radykalne poglądy wciskał do głowy dzieciom. Nawet jeśli jego przekonania są radykalne, powinien zachować je dla siebie. To jego przekonania a nie obiektywny obraz świata.

Liberalny rodzic nie będzie chciał, żeby dziecko wysłuchiwało skrajnie prawicowej propagandy. Prawicowy rodzic zareaguje na wciskaną propagandę lewicową. Wychowawca musi pozostać bezstronny. Przedstawiać fakty, nie swoje przekonania. Jeśli na przykład uważa związki partnerskie za zło, to powinien to zachować dla siebie. Młodemu człowiekowi przedstawić fakty: ludzie żyją w związkach formalnych i nie. Prawnie skutkuje to tym i tym. Bez oceny, która relacja jest lepsza. Jego przekonania w tej kwestii są najmniej ważne. Ważna jest prawda obiektywna. Subiektywne odczucia powinny zostać nieugłośnione. A już z pewnością nie w formie “prawdy objawionej”.

Wychowawca ksiądz 

A co, gdy wychowawcą klasy zostanie ksiądz?

Kto zatrudnia księdza? 

Po pierwsze i mocno niepokojące jest to, że o tym, kto naucza religii decyduje kościół. Dyrektor ani kuratorium nie mają wpływu ani na zatrudnienie ani na zwolnienie księdza. Nawet, gdy są przesłanki ku temu, że jego działalność edukacyjna pozostawia wiele do życzenia. Wyłączny nadzór nad pracą księży, zakonników, sióstr zakonnych oraz świeckich katechetów mają biskupi diecezjalni.

Co na to Konstytucja?

Po drugie jest to niezgodne z Konstytucją, gdzie państwo określone jest jako świeckie, gwarantujące wolność wyznaniową: art 53. ust 4.  „Religia Kościoła lub innego związku wyznaniowego o uregulowanej sytuacji prawnej może być przedmiotem nauczania w szkole, przy czym nie może być naruszona wolność sumienia i religii innych osób”

Po trzecie  niezgodne z Konkordatem, zgodnie z którym religia ma być nauczania tam, gdzie rodzice zgłoszą taką potrzebę i dla tych konkretnych dzieci. Jeśli zmiana, która proponuję PiS o obejmowaniu przez katolickich księży stanowisk wychowawcy klas dojdzie do skutku, wszystko co napisane powyżej o tym jaki wychowawca powinien być, stanie się niemożliwe.

Ksiądz i jego misja

Dlaczego? Księża są bowiem zobligowani do nauczanie według treści zawartych w Piśmie Świętym. Mają jasno zaprogramowany światopogląd. Nie ma od niego odstępstw. Pojmowanie świata inaczej niż Bóg jest grzechem.

Zatem? Możesz nie posłać dziecka na religię. Możesz być ateistą, Świadkiem Jehowy. Wyznawać islam, lub każdą inną wiarę a twoje dziecko i tak będzie poddawane będzie katolickiemu praniu mózgu. Ponadto nauczanie treści religijnych nie podlegają  kontroli władz świeckich. Ich wdrażanie nadzoruje Komisja Wychowania Katolickiego przy Episkopacie Polski

Zdaniem księdza…

To ksiądz będzie miał ogląd sytuacji rodzinnej. Będzie osobą decyzyjną. To ksiądz będzie oceniał funkcjonowanie dziecka pod kątem problematycznym. To ksiądz będzie uczestniczył w procesie wychowania. Rozmawiał z dziećmi na tematy życiowe. W tym o relacjach międzyludzkich, o seksie, moralności, prokreacji. Wszystkie treści, które będzie przekazywał, będą oparte na wierze katolickiej. Czy będzie mógł zachować bezstronność w kwestiach jasno określonych przez Boga? Nie. Wtedy nie postępował by tak jak obliguje go wiara.

Czego nauczane będą dzieci?

Dzieci dowiedzą się, że seks jest czymś złym a onanizm może doprowadzić do bezpłodności i jest podszeptem diabła i ciężkim grzechem.

Dziewczynki dowiedzą się, że zostały stworzone do bycia żonami rodzącymi dzieci. Dowiedzą się, że powinny być usłużne swym mężom.

Chłopcy nabiorą pewności, że stoją wyżej w hierarchii niż kobiety.

Dzieci zostaną uświadomienie, że życie rozpoczyna się od momentu poczęcia a kobiety usuwające ciąże to morderczynie.

Będą wiedzieć, że kobiety powinny rodzić upośledzone płody a dziecko z gwałtu jest darem od Boga.

Oczywiste stanie się dla nich, że antykoncepcja to zło.

Usłyszą, że in vitro jest niedopuszczalne a mrożone zarodki mają syndrom postaborcyjny. Ponadto dowiedzą się, że dzieci z in vitro są „niczym modyfikowane truskawki – bez smaku”.

Będą przekonywane, że teoria Darwina to bzdura a świat powstał od Boga.

Ich życie powinno być męczeńskie, bo im bardziej życie będzie im dawało w dupę, tym bardziej będą podobać się Stwórcy.

Te dzieci, które nie wierzą, oświecone zostaną, że pójdą wprost do piekła. Zostaną uświadomienie jakie męki ich spotkają po śmierci i za życia, jeśli nie będą podążać „drogą Pana”.

Oprócz tego młodzi ludzie zostaną utwierdzeni w tym, że jedyną słuszna relacja, to związek kobiety z mężczyzną a związki homoseksualne to obrzydliwość lub choroba.

Rodziną możemy nazwać tylko związek uświęcony małżeństwem zawartym w kościele.

Dzieci odkryją, że najważniejszą osobą w państwie jest Jezus, ustanowiony królem a ich ojczyzna jest narodem wyjątkowym (lepszym) wybranym i umiłowanym przez Boga. Zobligowanym do szerzenia wiary. Z automatu osoby niewierzące powinny być nawracane, by móc nosić miano dobrego człowieka i prawdziwego Polaka.

Oczywiste stanie się, że prawa boskie ważniejsze są niż te które ustanowił człowiek.

Dowiedzą się o istocie klauzuli sumienia i deklaracji wiary.

Każda indywidualność w wyglądzie będzie nieaprobowana.

W skrajnych przypadkach dzieci „problematyvzne” zostaną uświadomienie, że mógł ich opanować szatan. Z ADHD, zamiast do psychologa lub psychiatry, rodzice zostaną odesłanie do egzorcysty… W końcu jeśli egzorcysta wzywa y był do Sejmu to czemu nie miałby pojawić się w szkole? Jeśli dorośli ludzie wierzą w opętanie i moc egzorcysty, dlaczego dzieci nie miałby uwierzyć?

A prawa rodziców? 

Jeżeli rodzice mają światopogląd zbliżony do księdza to pal sześć. Ale co z dziećmi, które wychowują się w innym środowisku rodzinnym? Rodzice nie podzielają poglądów Kościoła katolickiego lub są niewierzący? Czyja prawda będzie prawdziwsza i czyje oddziaływanie będzie silniejsze?

Jak będzie czuło się dziecko niewierzące, wychowujące się w niepełnej rodzinie?

Co, gdy ono będzie z in vitro lub jego mama dokonała aborcji? Gdy jego rodzice żyją bez ślubu?

Co, jeśli młody człowiek będzie miał orientację homoseksualną lub będzie transeksualny?

Czy takie dzieci spotkają się ze zrozumieniem i wsparciem księdza? Czy może ksiądz będzie chciał “wyprostować” ich i ich rodziny?

Konsekwencje

Będzie podział na lepszych i gorszych. Dzieci będą odsuwane od grupy. Będą miały poczucie wyobcowania. Poczucie winy będzie wciskane do ich chłonnych umysłów.

Co z prawem do wolności religijnej? Co z prawem rodziców do wychowywania dzieci zgodnie ze swoimi przekonaniami, które gwarantuje Konstytucja: art 53. ust 3. „Rodzice mają prawo do zapewnienia dzieciom wychowania i nauczania moralnego i religijnego zgodnie ze swoimi przekonaniami”.  Dzieci będą poddawane indoktrynacji. Pozbawiane indywidualizmu. Wciskane w sztywny szablon przykładnego katolika.

Co z komunią, bierzmowaniem? Czy nie przyjęcie tych sakramentów będzie rzutowało na relację rodzina – wychowawca ksiądz? Co z uczestniczeniem w wigilii klasowej, jasełkach, mszy na rozpoczęcie i zakończenie roku szkolnego? Czy nie odbije się to na ocenie z zachowania? Na samym dziecku? Co z prawem do zdobywania wiedzy w oparciu o fakty? Podpisanie papierka o nie chodzeniu na religię można będzie sobie wsadzić do kieszeni.

Wyjścia klasowe, repertuar filmowy, imprezy okolicznościowe będzie organizował ksiądz. Jak myślicie, gdzie będzie ich zabierał i co uzna za słuszne do pokazania i omówienia?

Uzyskana “wiedza” 

Dzieci będą uczone homofobii i nietolerancji dla odmienności. Będą miały przekazywany patriarchalny wzór związku. Seksizm, obrzydzenie własnej seksualności, zafałszowany obraz świata. Zostaną poinstruowane co jest dobre a co złe zgodnie z wykładnią Boga. Będą informowane jak żyć, by podobać się Bogu.

Programowanie nieletnich

Dzieci, szczególnie te młodsze wierzą w to co mówią dorośli. Jeśli pewne treści będą powtarzane odpowiednio często, przez osobę znaczącą – wychowawca klasy jest – to w końcu uznają, to co słyszą za fakt. Co, jeśli rodzice będą mówić co innego? W końcu ksiądz ma dobre argumenty; niebo i szczęście za posłuszeństwo oraz karę i diabła za niesubordynację. A dzieci boją się diabła i cierpienia. Tak samo jak boją się potwora z szafy. Mimo, że nigdy go nie widziały.

Co z pedofilią?

Poza tym w obliczu tylu afer pedofilskich z księżmi w roli głównej, zapewni się im nieograniczony i niekontrolowany dostęp do dzieci. Warto pamiętać też o tym, że radykalni katolicy nie stawiają się na równi z księżmi. Uważają ich za z gruntu dobrych nadludzi – w końcu maja kontakt z Bogiem. Są wybrańcami. Zatem czy rozmowy księdza z głęboko wierzącym rodzicami będą partnerskie? Ileż to było przypadków, gdy ludzie wierzyli księdzu a nie dziecku, gdy ten pierwszy oskarżony był o pedofilię? Ile to razy zarzucano dziecku kłamstwo lub prowokację? A wypowiedzi niektórych duchownych, że dzieci same lgną do księży i prowokują swym seksualne zachowaniem? A z rodzicami niewierzącymi? Czy rozmowy z księdzem będą możliwe?

Zamach na wolność

Umożliwienie księżom sprawowania funkcji wychowawców klas będzie zamachem na świeckość, na Konstytucję, na wolność wyboru, na prawą rodziców i prawa dzieci.

Dlaczego tak? 

Po co zatem taki zabieg? Ano po to, że osobami bogobojnymi łatwiej manipulować. W czasach, gdy ludzie odchodzą od Kościoła, rodzice rezygnują z posyłania dzieci na religię. Gdy środowiska lewicowe głośno upominają się o świeckość państwa i wyprowadzenie religii ze szkół, Kościół wespół z partią rządzącą nie może być bierny. Trzeba znaleźć sposób, by płynność przybywających katolików została niezmieniona. Kościół musi mieć płynność finansową (nie każdy ma tyle szczęścia co Rydzyk, że bezdomni dają mu samochód) a państwo nie myślących samodzielnie wyborców. Bo co z tego, że nie ochrzcisz dziecka, nie poślesz go na religię, jeśli o jego rozwój i wychowanie będzie dbał ksiądz?

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.