Rozmowy mocno NIEkontrolowane!

Szacunkowy czas czytania: 4 min

 

z16533563QNie-trwon-czasu-na-portalach-spolecznosciowych--No cześć! Słuchaj na jakiej imprezie wczoraj byłam! Zajebista! Szkoda, że nie mogłaś. Tacy kolesie byli. Mówię ci! -głośny chichot.

-No! Zajebiście było!

-Kto? A! Piotrek! No był, ale to debil, mówię ci- chichot na całego.

-Kto? Ta kretynka? Była i co?! Jebnięta laska! Co ona robiła! Mówię ci. Lizała się chyba z każdym kolesiem. Ale same pasztety- chichot zamienia się w rechot.

Może by mnie nawet interesowało, gdybym ów rozchichotane dziewczę znała lub przynajmniej mówiłaby, o nie, darłaby się do mnie. Tymczasem rozwrzeszczana, roześmiana dziewczyna stoi koło mnie w zatłoczonym autobusie i drze mi się prosto do ucha.

Przez pierwsze parę minut próbuje zachować spokój. Może skończy…Ale gdzie tam! Dziewczę rozkręca się a całego. Poznaję przebieg całej imprezy, wiem, że do domu nie wróciła sama. Jej luby imprezowy o imieniu Marcin, ma kupę kasy a idiotka Magda, która lizała się z każdym pasztetem, na koniec imprezy dostała w dziób od jakiejś innej imprezowiczki.

Po przejechaniu kilku przystanków wiem już niemal wszystko. Dziewczynę widzę na oczy pierwszy i pewnie ostatni raz a tak jakbyśmy się znały od dawna. Ponadto już jej nie lubię. Za wrzaski nad moim uchem i irytujący rechot! W myślach kłębią się pomysły jak przerwać jej ten fantastyczny monolog. Wyrwać telefon? Walnąć w głowę? Przychodzą mi na myśl same siłowe rozwiązania. W końcu nie wytrzymuje i zwracam się grzecznie: „przepraszam, czy mogłabyś mówić trochę ciszej?”. Dziewczę otwiera szeroko oczy ze zdziwienia. Rzuca do słuchawki „czekaj chwilę” po czym zwraca się do mnie:

-Jakiś problem?

-Proszę, żebyś mówiła trochę ciszej. Przeszkadza mi twoja rozmowa.

-Delikatna się znalazła! Wolny kraj. Mogę gadać gdzie chce i ile chce!

Po czym zakończyła rozmowę ze mną, zwracając się do osoby po drugiej stronie telefonu

-No jestem. A nic. Jakaś laska miała problem

Kontynuowała rozmowę jak gdyby nigdy nic. Wysiadłam przy na najbliższym przystanku.

Gdybym jednak chciała wysiadać za każdym razem, gdy ktoś wrzeszczy mi nad głowa, rechota, chichota lub wydaje inne dźwięki, musiałabym wysiadać co chwilę i zbankrutować na biletach.

l_1451904d38402c520157807029773_12917Telefony komórkowe. Cudo techniki i zmora jednocześnie.

Nie rozumiem dlaczego ludzie tak upodobali sobie rozmowy w miejscach publicznych?  Zwłaszcza w tramwajach, autobusach, w kolejce. Czy naprawdę, te wszystkie kwestie do obgadania są tak pilne?

Gdyby przynajmniej zachowali jakieś normy przyzwoitości. Nie wiem? Rozmawiali ściszonym głosem? Ale nie! Drą się do tego telefonu: „co mówisz?! Nie słyszę! Jadę tramwajem!”. No to jak nie słyszysz, to po cholerę drzesz się kontynuując rozmowę?!

Ja rozumiem, że czas w środkach komunikacji miejskiej się dłuży, że się nudzi. Rozumiem, że stanie w kolejce w sklepie lub do lekarza jest nudne. Ale czy koniecznie trzeba zakładać, że wszyscy, by się lepiej poczuć, potrzebują słuchać rozmów innych?

A tematy tych rozmów? Ech. Czego to się można nie dowiedzieć…W zasadzie podzieliłabym rozmowy na kilka kategorii tematycznych.:

rozmowy dotyczące prozy życia codziennego, rozmowy biznesowe (tu dominują panowie), newsy z pierwszej ręki typu „nie uwierzysz jak ci coś powiem”, rozmowy rodzinne „no cześć mamo co słychać”, gadanie dla gadania „no co tam…? A nic…a u ciebie?”, rozmowy zdrowotne (tu dominują starsi przedstawiciele populacji) „a wracam od lekarza”. Wszystkie te tematy prawdopodobnie są super ciekawe, ale dla osób bezpośrednio zainteresowanych.

Najbardziej fascynujące rozmowy z punkt zaburzeń osobowościowych, dotyczą gadania dla gadania. Kiedyś jechałam tramwajem na drugi koniec miasta. Czas podróży, plus minus 40 minut. Tramwaj starego typu, więc trzeszczy, wyje. Ogólnie jest w nim dość głośno. Przystanek po mnie wsiadło młode dziewczę. Wyjęło komórkę, popatrzyło, uśmiechnęło się samo do siebie i przyłożyło cudo techniki do ucha.

-No…hej, co tam…?

-Nie słyszę, mów głośniej bo jestem w tramwaju- podniosła ton, by przekrzyczeć stukot maszyny

-No co tam? Nic? A u mnie też nic…

-A jadę tramwajem…a muszę coś załatwić…

-A nic…a co u ciebie?

-Właśnie mijam Powstańców…

-No…a nic ciekawego…to u ciebie mówisz też nic ciekawego?

-O mijam……

I tak do końca podróży. Wymieniła wszystkie mijane przystanki. Ciągle powtarzając, że u niej nic i pytając rozmówcę, co u niego? U rozmówcy prawdopodobnie też nic nie było, bo temat się nie kleił. Po kilku przystankach zaczęłam podejrzewać, że dziewczyna gada sama do siebie. Jaki rozmówca spędziłby kilkadziesiąt minut, słuchając wyliczania przystanków? Być może nie był z miasta, lecz jeśli mieszkał w innej miejscowości, to i tak nic mu nazwy przystanków nie mówiły. Gdy tramwaj dojechał do pętli, dziewczę zakończyło rozmowę:

– To nara. Kończę, bo wysiadam.

telJa rozumiem, że są prawa człowieka, że są swobody obywatelskie, ale do cholery są też pewne normy społeczne regulujące stosunki międzyludzkie. Oprócz tego jest też coś takiego jak zasady dobrego wychowania. Można też wypaplać coś, co trafi do niepożądanych, lub pożądanych uszu.

Kiedyś wracałam do domu. Do autobusu wsiadł młody chłopak. Był mocno poruszony. Ktoś naprawdę go wkurzył

– Zajebię chuja! Zajebię!

-Jak kogo? No tego skurwysyna…tu padło imię i nazwisko.

Ten skurwysyn okazał się być synem mojej znajomej, mieszkającej w sąsiednim bloku.

Z rozmów można dowiedzieć się wszystkiego. Poznać sytuację rodzinną rozmówcy, lub osoby obgadywanej, status społeczny, miejsce pracy, upodobania. Można nawet zasięgnąć informacji o życiu erotycznym danej osoby. Czasem mocno szczegółowe. Tyle, co dowiaduję się o przypadkowych ludziach, czasem nie wiem nawet o moich znajomych.

Mogę zrozumieć, że ktoś jadąc w autobusie ma akurat chwilę, by pogadać z rodziną, poplotkować z przyjaciółką, załatwić kwestie biznesowe i praco podobne, podzielić się dobrą nowiną. Tylko, czy można ciszej? Po prostu ciszej. Nie każdego to obchodzi.

Ponadto nie wiem jak u innych, we mnie wzbudza to mordercze instynkty. Nie chcę kiedyś pójść do więzienia, rozwalając komuś głowę, jego własną komórką.

Komentarze

Dodaj komentarz