W imię Boga? Zloty, spędy, bazyliki i inne rzeczy Wielkie.

Szacunkowy czas czytania: 15 min

Cracow_view1Okiem krakuski

Ponieważ jestem rodowitą krakuską z dziada pradziada lub baby prababy, jak kto woli, odniosę się do biznesu prowadzonego przez Kościół właśnie w Grodzie Kraka, bowiem ten biznes mam wątpliwą przyjemność obserwować od lat. Biznes nie jest oczywisty, bowiem ukryty jest pod postacią Boga. Zyski są niewidoczne gołym okiem, bowiem wszystko robione jest dla ludzi w imię Boga i ku jego czci.

Na pozór zarobek na tym żaden, bo jak można zarobić na organizacji Światowych Dni Młodzieży, pielgrzymki Papieża lub wybudowaniu pięknej Bazyliki czy Kościoła? Przecież wręcz przeciwnie. Jak może przynieść zysk coś, czego zorganizowanie czy wybudowanie wiąże się z gigantycznymi kosztami i ktoś musiał na to wyłożyć pieniądze. No tak. Ktoś musiał. Tylko czy aby był to Kościół? Może paradoksalnie za przyjemność wstąpienia do cudownej Bazyliki czy pięknego Kościoła lub za możność uczestniczenia w milionowym zgromadzaniu ku czci Boga, wcale nie płaci Kościół tylko ci co Kościół odwiedzają? Nie, Kościół absolutnie do niczego nie zmusza. Ludzie sami wyskakują z pieniędzy, nawet z ostatnich złotówek. Dlaczego? Bardziej adekwatne wydaje się pytanie: dla kogo? Dla Boga.

Święty Kraków z przymusu

2011-05-08-Krakow-Procesja_na_Skalkę-Gagorski06Z jakiś powodów Jan Paweł II ponad wszystko ukochał sobie Kraków a w nim najbardziej Krakowskie Błonia. Dla niezorientowanych, jest to ogromna łąka w centrum miasta, bodajże największa taka miastowa łąka w Europie. Mnóstwo miejsca na otwartej przestrzeni. W jednym miejscu, w jednym czasie może tam swobodnie pomieścić się mnóstwo ludzi. Miliony ludzi. Można tez postawić ogromną scenę z jeszcze większymi telebimami. Nagłośnienie działa tam fenomenalnie, nawet będąc daleko od Błoń, można usłyszeć, co się na nich dzieje. Błonia, powinny być znane przede wszystkim z racji tego, z czego powinny być znane, lecz z powodu miłości JP II do łąki krakowskiej, są znane głównie z wizyt Papieża. Kraków w ogóle ma tendencję, do bycia znanym z wydarzeń kościelnych. Ilość Kościołów wydaje się być adekwatna, do ilości mieszkańców a każdy kościół ma swoją niepowtarzalną historie. Kiedy myślę o Światowych Dniach Młodzieży, widzę Kraków sparaliżowany na dobre kilka dni. Korki, nieprzejezdne ulice, pozamykane sklepy. Wydarzenie odczują wszyscy bez względu na to, czy są wierzący, czy też nie. Chcąc nie chcąc krakusi będą zmuszeni, by w jakiś sposób uczestniczyć w tych dniach, nawet jeśli bardzo tego nie chcą, ponieważ ktoś tam u władzy, wymyślił sobie, żeby na parę dni ściągnąć do Krakowa mnóstwo ludzi w imię Boga.

Ekstaza wiary

Ponieważ jestem rodowitą krakowianką nie raz miałam okazję obserwować co dzieje się w Krakowie przy okazji przyjazdu Papieża. Kiedy w Grodzie Kraka gościł Jan Paweł II, fakt, że Polska jest krajem konstytucyjnie świeckim na chwilę przestawał być faktem. Jak bowiem stwierdzić świeckość kraju, gdy w mieście panuje iście katolicka histeria. Bez względu na to, czy ludzie wierzą czy też nie, w dniach, gdy Papież pojawiał się w Krakowie, miasto stawało się miastem stuprocentowo katolickim. Katomania najwyższego stopnia.

sdm1Pamiętam jedną z ostatnich pielgrzymek Jana Pawła do Polski i wizytę w Krakowie. Wtedy też Jan Paweł II uznał, że odwiedzi Sanktuarium w Łagiewnikach. Jako trasę wybrał uliczki osiedlowe prowadzące do Łagiewnik. Jedna z ulic prowadziła obok mojego bloku. Tyle ludzi na w jednym czasie, w jednym miejscu nie widziałam wcześniej. Tłumy pojawiły się dużo wcześniej, przed zaplanowanym przejazdem. W związku z powyższym chcąc nie chcąc cały dzień byłam uziemiona w domu. Ludzie stali aż pod moim balkonem. Śpiewy, modlitwy wiernych, nawoływania duchownych, nawet przy zamkniętym oknie były mocno słyszalne. O wyjściu gdziekolwiek; spacer, sklep, nie było mowy. Gdy nastała godzina planowanego przejazdu, wśród wiernych wybuchła prawdziwa eksplozja radości i wzruszenia. Modły przybrały na sile, pieśni zdawały się rozbrzmiewać na całą Polskę. Czy ktoś chciał, czy też nie musiał w tym uczestniczyć, choćby biernie. Kiedy Papież dojechał do mojej ulicy, ludzie zwariowali. Stałam na balkonie i obserwowałam prawdziwy zbiorowy atak histerii. Modlitwy przybrały charakter zawodzenia i lamentów. Matki z małymi dziećmi oraz opiekunowie z osobami niepełnosprawnymi z całych sił zaczęli przeć przez tłum, by znaleźć się jak najbliżej Ojca Świętego. Miałam wrażenie, że tłum stracił rozum. Patrzyła tylko, kiedy ludzie zaczną nawzajem siebie tratować, by choć na chwilę znaleźć się jak najbliżej Jana Pawła. Ludzie zachowywali się jak w ekstazie, jakby stali się niespełna rozumu. Płacze, gorączkowe wznoszenie rąk ku niebu, żegnanie się co 5 sekund. Patrzyłam na ten tłum i myślałam „tak, wiara otumania”, jednocześnie patrząc na tych ludzi, którzy zrobiliby cokolwiek, co Ojciec Święty im powie, z trwogą pomyślałam, że religia ma nad wierzącymi niewyobrażalną władzę a ludzie w stanie tej histerycznej ekstazy, są naprawdę dokonać rzeczy wszelkich. Jestem pewna, że gdybym wtedy pozwoliła sobie wyjść z domu i głośno oświadczyła „precz z papieżem spod mojego bloku” poniosłabym spory uszczerbek na zdrowiu. Gdy Jan Paweł II odwiedzał Kraków, nie było mowy o normalnym funkcjonowaniu miasta. Światowe Dni Młodzieży, są czasem szczególnym. Kraków na chwilę zamienia się niemalże w miejsce święte. Być wtedy w Krakowie osobą niewierzącą, to niezłe wyzwanie dla zdrowia psychicznego, stabilności emocjonalnej i nie lada odwaga. Dobrze, że brak wiary nie wyświetla się na czole, bo można przypuszczać, że mogłoby to dla osoby w ten sposób naznaczonej, skończyć się tragicznie.

Światowe Dni Młodzieżysdm2

Światowe Dni Młodzieży to spotkanie około 2 000 000 ludzi w jednym miejscu w jednym czasie. W roku 2016 szacuje się, że na te szczególne dni przyjedzie do Krakowa około dwa i pół miliona wiernych. Pamiętać, jednak trzeba, że spory odsetek tych ludzi, którzy zapragnęli modlić się wraz z Papieżem Franciszkiem, przyjedzie do Krakowa parę dni wcześniej. Ludzie ci, muszą coś jeść, gdzieś mieszkać. Zostawią zatem sporo pieniędzy w Krakowie. Pielgrzymi zostawią również, całkiem niezłą sumkę Kościołowi. Na Światowe Dni Młodzieży można bowiem wykupić tak zwany pakiet pielgrzyma. Opcji jest kilka, w zależności od zasobności portfela wiernego. Pakiety pielgrzyma oscylują między 150 zł (najtańszy) a 690 zł (najdroższy). Pakiety można nabyć poprzez rejestrację w System rejestracyjny ŚDM Pakiet A (190-690 zł) zakłada obecność w Krakowie od 26 lipca do 1 sierpnia, B (250-310 zł) przewiduje pobyt od piątku 29 lipca do poniedziałku 1 sierpnia, a C (150 zł) dotyczy pielgrzymów, którzy będą uczestniczyć tylko w sobotnim czuwaniu i niedzielnej mszy. Każdy zarejestrowany uczestnik ŚDM otrzyma także plecak pielgrzyma z zestawem publikacji i materiałów duszpastersko-identyfikacyjnych, pomagających w dobrym przeżyciu uroczystości i poruszaniu się po mieście. Młodzi Polacy, którzy wybiorą pakiet typu A, obejmujący udział w pełnym tygodniu głównych wydarzeń ŚDM będą mieć 10 proc. zniżki – to docenienie ich zaangażowania w przygotowania na poziomie parafii i diecezji oraz gest wdzięczności dla tych wiernych, którzy złożyli ofiary na ŚDM podczas dwóch dotychczasowych ogólnopolskich zbiórek w kościołach. Za wyżywienie odpowiadają tak zwane Parafialne Komitety Organizacyjne. Posiłki, na podstawie talonów, można będzie również odbierać w konkretnych punktach gastronomicznych, czyli kawiarniach, restauracjach, barach, które zdecydowały się na współpracę z organizatorem ŚDM. Myślę sobie, że na brak chętnych do współpracy organizatorzy nie będą narzekać, co więcej, myślę, że będzie nadwyżka chętnych i czymś trzeba będzie sobie zasłużyć, by stać się wybrańcami. Któż bowiem chciałby przegapić taki ruch w interesie? Ponadto na opakowaniach z suchym prowiantem, będzie umieszczone logo danego usługodawcy Organizator ŚDM ma swoją siedzibę w Krakowie, przy ulicy Kanonicznej 18, gdzie znajduje się punkt główno dowodzący Centrum Jana Pawła II, jednak gospodarzem tych szczególnych Dni jest Archidiecezja Krakowska z przewodniczącym na czele Jego Eminencją Księdzem Kardynałem Stanisławem Dziwiszem. Oprócz modłów na łące, Dni Młodzieży, zadbały również o rozrywkę dla młodych podczas Festiwalu Młodych, gdzie można będzie skorzystać z wielu atrakcji. Wymieniona jest miedzy innymi muzyka, taniec, wystawy, sport. Do dyspozycji młodych ludzi będzie również Międzynarodowe Centrum Ewangeliczne oraz Centrum Powołaniowe. O ile mogę sobie wyobrazić czym zajmuje się Centrum Ewangeliczne i Centrum Powołaniowe (a może ktoś w trakcie tych szczególnych Dni dozna łaski powołania), o tyle nie bardzo potrafię zrozumieć o co chodzi z tą muzyką i tańcami. Tak, tańce najbardziej mnie zastanawiają. Nie sadzę, żeby organizator zafundował jedną gigantyczną dyskotekę na Błoniach, chociażby z tego powodu, jaka muzyka miałaby być puszczana. Obawiam się, że do pieśni kościelnych, ani nie wypada ani nie da się tańczyć. Chociaż patrząc na kościoły rodem z Ameryki to i tańczyć się da i skakać. Jednak Polska to nie Ameryka i polskie wersje pieśni kościelnych bardziej napawają smutkiem, nawet jeśli z założenia mają być wesołe. Biorąc choćby pod uwagę, tak radosne piosenki i pieśni, zwane kolędami (przecież Bóg się rodzi), śpiewane są w taki sposób, że bardziej pasowałyby na pogrzeb niż narodziny. Wracając do wątku głównego. Niestety atrakcje wymienione są tylko z nazwy, nie jest jednak wyjaśnione na czym konkretnie będą polegać. Można jednak przypuszczać, że aby mogły zostać zrealizowane, do współpracy dołączy wiele firm, placówek oferujących atrakcje tego typu. Kraków nie jest miastem przypadkowym, bowiem przypodobał się Papieżowi Franciszkowi, głównie, przez fakt objawienia się Jezusa Miłosiernego nieżyjącej już Świętej Siostrze Faustynie, której grób znajduje się w Krakowie a na której cześć wybudowano Ogromną i Nowoczesną Bazylikę w Łagiewnikach. Sanktuarium, które tam się znajduje, dzięki Janowi Pawłowi II stało się „miejscem zawierzenia świata Bożemu Miłosierdziu. Pielgrzymi którzy przybędą do Krakowa, nie będą się wiec nudzić. Oprócz wspólnego pobytu na Błoniach Krakowskich, będą zapewne chcieli udać się do miejsca zawierzenia świata Bożemu Miłosierdziu, odwiedzić grób siostry Faustyny oraz odwiedzić nowo wybudowane Centrum Jana Pawła II. Ponieważ zarówno Sanktuarium jak i CJPII mają po ponad 100 hektarów, pielgrzymi nie będą narzekać na dużo czasu wolnego. Biorąc pod uwagę, że od Błoń do Łagiewnik jest trochę drogi, nie tylko część Krakowa będzie sparaliżowana. Sparaliżowany będzie cały Kraków, po dwóch stronach Wisły.

błoniaBiorąc pod uwagę, wszystko co powyżej, szykuje się niezła kasa. Już widzę, jak osoby mające interesy typu buda ze śmieciowym jedzeniem, zabijają się, by móc ustawić swój przenośny bar jak najbliżej miejsc okupywanych przez pielgrzymów. Myślę, że w tej sprawie od dłuższego czasu prowadzone są intensywne negocjacje. Począwszy od właścicieli wózków z preclami, skończywszy na jeżdżących przyczepach z kebabami i inną zdrowa żywnością. Przy okazji pobytu w Polsce i pięknym mieście Krakowie nie sposób nie kupić też choć drobnostki przypominającej później o tych pięknych chwilach. Właściciele stoisk i sklepów z pamiątkami już zapewne zacierają ręce. Myślę, że oceniając zyski i straty prezydent Krakowa musiał dostrzec więcej zysków, decydując się, by narazić Kraków na taką inwazję. Warto pamiętać, że oprócz zagłębienia się w modlitwie pielgrzymi w zasadzie przejmą kontrolę nad miastem. Trzeba będzie zmienić funkcjonowanie komunikacji miejskiej, postawić w stan gotowości służby wszelkie. Ponieważ uczestnictwo w modłach wszelkich może być nader wyczerpujące (zwłaszcza po przebalowanej nocy) również cała służba zdrowia musi być w pełnej gotowości. Nie należy bowiem zapominać, że dla niektórych młodych pielgrzymów, jest to niepowtarzalna okazja, by wyrwać się z domu i posmakować samodzielnego życia. Kraków oferuje aż nadto bogate życie kulturalno nocne, jest w czym wybierać. Jeśli ktoś uważa , że pielgrzymi to tylko osoby śpiąco modlące się, to jest mocno naiwny. W zasadzie to Kraków powinien być szczęśliwy a najszczęśliwszym krakusem powinien być pan Majchrowski i pan Dziwisz. Wzbogaci się miasto i wzbogaci się Kościół. Zwykły mieszkaniec Krakowa niewiele będzie z tego miał. Jeśli do tego jest osobą niewierzącą, to oprócz mocnego nadszarpnięcia zdrowia psychicznego, nie będzie miał nic. W zasadzie to osoba niewierząca mogłaby poczuć się obrażona, wraz ze swoimi uczuciami, bowiem będzie narażona na wszechobecną wiarę w wymiarze niewyobrażalnym.

ŚDM aspekt polityczny

Warto zwrócić uwagę na wymiar polityczny tego wydarzenia. W ostatnim czasie obywatele Polski wydają się być mocno podzieleni w kwestii politycznej. W zasadzie podziału nie powinno a jedynie niepojęte szczęście, wszak to właśnie obywatele takich rządzących wybrali. Jednak mimo, że PiS wygrał miażdżącą przewagą, okazuje się, że nastroje Polaków nie są tak wspaniałe jak można byłoby oczekiwać. Nie wiem, gdzie na czas wyborów pochowali się wszyscy ci, którzy teraz z taką dezaprobatą wypowiadają się o frakcji rządzącej, ale najwidoczniej pochowali się tak skutecznie, że sami nie mogli się odnaleźć, by pójść na wybory. obroncy_krzyza_512

Tak czy inaczej nasz szanowny Prezydent, szanowna pani Premier i szanowny Wódz najwyższy dokładnie pokazują, których Polaków miłują najbardziej. W zasadzie to nie ma takich, których miłują mniej. Tak po prawdzie to wszystkich mają gdzieś, tylko odwołują się do tych, którzy w Polsce stanowią większość a tym, którzy (przynajmniej oficjalnie) stanowią mniejszość z lubością i uśmiechem na ustach pokazują środkowy palec. Zarówno Prezydent jak i cały wspaniały rząd udowadniają na każdym kroku swe uwielbienie dla Kościoła i osób duchownych ora swą niezłomną wiarę. Taka taktyka polegająca na pokazywaniu „jedynie dobry obywatel, to katolicki obywatel” w państwie świeckim z założenia i z Konstytucji, powoduje spory rozłam wśród Polaków. ŚDM będą miały zatem również wymiar społeczno polityczny. Dopiero „ci gorsi” Polacy zobaczą w jakiej beznadziejnej sytuacji są i jak bardzo mogą zapomnieć o świeckim państwie. Nie zdziwiłabym się wcale gdyby na wzniesionym na Błoniach ołtarzu, obok Papieża Franciszka, zasiadł pan Duda wespół z panem Kaczyńskim. Choć, mogłoby to być nieco ryzykowne. Najwięksi dostojnicy polityczni wraz z największym dostojnikiem kościelnym otoczeniu ponad dwu milionowym tłumem katolików? Myślę, że ŚDM nie staną się tylko (aż) szczególnymi Dniami lecz swego rodzaju świętem i triumfem narodowym katolików nad resztą społeczeństwa. Ponadto w świetle ostatnich wydarzeń z obszaru działań terrorystycznych, można pokusić się o stwierdzenie, że zgromadzenie milionów katolików w jednym miejscu i jednym czasie, wydaje się być dość ryzykowne. To tak jakby wystawić na talerzu najlepsze danie dla konesera smaków i nie pozwolić mu skosztować. Widać przewidywane korzyści z tego wydarzenia są większe niż ewentualne straty.

Sanktuarium Miłosierdzia Bożego i Centrum Jana Pawła II, czyli niewyobrażalna kasa w imię Boga

SanktuariumDSC_0079

O ile do pewnego momentu Podgórze (dzielnica Krakowa) była w miarę bezpieczna i oddzielona od wiernych pielgrzymów, o tyle, po powstaniu Sanktuarium i Centrum Jana Pawła II w Łagiewnikach, również Podgórze zaczęło być ulubionym miejscem pielgrzymów i ludzi kochających Jezusa Obszar na którym znajduje się stary klasztor, obszary zielone oraz sanktuarium z nowoczesną Bazyliką należy do Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia. Klasztor był prezentem od Księcia Lubomirskiego (1891)z przeznaczeniem dla dziewcząt i kobiet potrzebujących głębokiej odnowy moralnej.

Grob-Faustyny-relikwiarzZnany jest jednak przede wszystkim z tego, że w latach 1905- 1938 żyła tam s. M. Faustyna Kowalska. Bazylika jest budowlą monumentalną i zapewne kosztowała mnóstwo pieniędzy, a w zasadzie powinna była kosztować, ponieważ w większości została kościołowi ufundowana przez różnych darczyńców, których imiona i nazwiska (w nagrodę) zostały wyryte pięknymi literami na pamiątkowej tablicy a w zasadzie pamiątkowej ścianie (tablica to za mało powiedziane), niedaleko wejścia głównego. Obszar na którym znajduje się stary klasztor, Sanktuarium i zielone przyległości to blisko 150 hektarów, zatem teren olbrzymi, przeznaczony na kult Boga Jedynego. Jest to swego rodzaju hipokryzją, bowiem (może się nie znam) wedle słów samego Boga Jedynego i tego w trzech osobach też, nie uznawał On i nie uznaje żadnych budowli wznoszonych na Jego cześć a bogactwem i przepychem brzydzi się do granic możliwości. 800px-Sanktuarium_Miłosierdzia_Bożego_w_Krakowie-Łagiewnikach18

Widać jednak, ludzie o tym nie pamiętają a jak można wnioskować z długiej listy osób, które charytatywnie pomagały wznieść tę budowlę, dla Boga, są w stanie zrobić wiele, choć On wcale tego nie chce a nawet zabrania. Potrafią przeznaczyć ogromne sumy pieniędzy, ufundować materiały budowlane i zdobnicze a nawet pracować w pocie czoła za darmo. Myślę sobie, że ci hojni darczyńcy są tak hojni, bowiem wierzą gorąco w to, że dzięki pomocy „biednemu” Kościołowi, zapewnią sobie miejsce w niebie. Bowiem jak Bóg mógłby zbagatelizować taki gest? Dzięki naiwności ludzi Kościół nie trwoni swych pieniędzy, bowiem znajdują się chętni, którzy w imię Boga, przetrwonią swoje. Wybudowana

24.08.2004 KRAKOW , LOT NAD MIASTEM KRAKOW , WIDOK Z SAMOLOTU , ZDJECIE LOTNICZE , N/Z: LAGIEWNIKI , SANKTUARIUM I BAZYLIKA BOZEGO MILOSIERDZIA , , FOT. PAWEL ULATOWSKI / AGENCJA GAZETA
24.08.2004 KRAKOW , LOT NAD MIASTEM KRAKOW , WIDOK Z SAMOLOTU , ZDJECIE LOTNICZE , N/Z: LAGIEWNIKI , SANKTUARIUM I BAZYLIKA BOZEGO MILOSIERDZIA , , FOT. PAWEL ULATOWSKI /

Bazylika przyciąga mnóstwo ludzi, zarówno wierzących jak i ciekawskich. Nie ukrywam, że sama tam byłam, by zobaczyć na własne oczy to „cudo”. Co prawda dostęp i wstęp do Sanktuarium jest darmowy, jednak w newralgicznych punktach znajdują się różne gadżety, które kosztują co łaska. Na kilka minut, które spędziłam przed Bazyliką praktycznie wszystkie osoby okazały się łaskawe, to wrzucając pieniążka do pięknej skrzyneczki na coś tam, to za obrazek co łaska, lub darmową gazetkę co łaska. Byłam jedyną osobą, która nie zapłaciła za wstęp na wieżę widokową, gdzie przy wejściu, stała ładna pani (zamiast skrzyneczki) i zachęcała do datków co łaska, w zamian za obrazek. Była dość zdziwiona, że nie jestem zainteresowana okazaniem swej łaski. W skład Sanktuarium Miłosierdzia Bożego wchodzą: zabytkowy zespół klasztorny Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia, nowoczesna bazylika Bożego Miłosierdzia, kaplica Wieczystej Adoracji Najświętszego Sakramentu, Dom Duszpasterski, Aula Jana Pawła II, pasaże handlowe, zaplecze duszpastersko-socjalne. Bazylika Nad budynkiem Bazyliki góruje 77-metrowa wieża widokowa. Bazylika z zewnątrz jak i wewnątrz uderza swą wielkością. Oprócz imponującej przestrzeni, nie imponuje niczym innym. Nawet nie będąc ekspertem od szacowania kosztów, można przypuszczać, że jej budowa nie należała do tanich.

Centrum JP IIcentrum 3

Żeby Bazylika nie czuła się osamotniona, nieopodal niej, zdecydowano się na wybudowanie Centrum Jana Pawła II. Co prawda Święta siostra Faustyna, przez wzgląd na swe objawienie jest powszechnie znana katolikom na całym świecie, to nic tak nie przyciąga wiernych jak postać Jana Pawła II. W zasadzie wszystko, co opatrzone jest jego wizerunkiem lub w jakikolwiek sposób z nim związane działa na wierzących jak magnes i dobrze się sprzedaje. CJP II nie wydaje się być monumentalne, nie ma tez swej tak wysokiej wieży widokowej (jest, ale mniejsza), ale z pewnością wydaje się być dużo droższe od Bazyliki. To dość dziwne, biorąc pod uwagę, ze nawet grób JPII jest tak skromny, że bardziej być nie może (mieszkając w Rzymie, byłam, widziałam, potwierdzam, że składa się tylko z białej prostej płyty nagrobkowej).

11.06.2011 KRAKOW , LAGIEWNIKI , SANKTUARIUM W " CENTRUM PAMIECI JANA PAWLA II - NIE LEKAJCIE SIE ".  FOT. JAKUB OCIEPA / AGENCJA GAZETA SLOWA KLUCZOWE: PAPIEZ BLOGOSLAWIONY

Będąc w Bazylice w kompleksie Świętej siostry Faustyny, nie mogłam odmówić sobie, by nie zaglądnąć do Centrum Jana Pawła II. W lipcu tego roku Centrum nie było jeszcze skończone. W zasadzie dostępny był tylko (lub aż) Kościół świętego Jana Pawła, gdzie podziwiać (nie wiem, czy to odpowiednie słowo) można relikwię JP II w postaci ampułki z krwią. Nie wiem kto i kiedy tę krew pobrał i jakim cudem (o, to dobre słowo) krew nie skrzepła, ale jest, widziałam, co prawda trudno mi było ocenić, czy to krew czy nie, ale skoro podpisane, że krew to pewnie tak jest. Z resztą, dla mnie wszystko jedno, czy to krew a jak tak, to czyja, czy może to farba, albo coś jeszcze innego, lecz zapewne dla wierzących, relikwia ta, ma ogromne znaczenie. W sumie dobrze, że relikwią jest tylko (aż) ampułka z krwią. Boję się pomyśleć, co by się działo, gdyby ktoś wpadł na pomysł sprowadzenia jakiejś większej części z ciała Papieża. Centrum uznawane jest za dar dziękczynny narodu polskiego za pontyfikat Karola Wojtyły. Ma za zadanie rozpowszechnianie dziedzictwa Jana Pawła II, i promowanie duchowości. Ponadto ma pełnić funkcję naukową, badawczą i pomocową. Budowa rozpoczęła się w 2008 r. W skład Centrum docelowo mają wejść: kościół św. Jana Pawła II, dom ( muzeum, instytut z biblioteką, kaplica i oratorium oraz centrum konferencyjne), centrum rekolekcyjne, centrum szkolenia wolontariatu, wieża z tarasem widokowym, obiekty hotelowe, amfiteatr na otwartej przestrzeni, plenerowa droga krzyżowa, kładka piesza, parkingi i inne obiekty ( inne obiekty są określone jako „inne”, zatem może być nimi wszystko) Podczas mojej wizyty większość z zaplanowanych budynków była w stanie surowym.

centrumJak podaje Gazeta Krakowska (artykuł z maja 2011r) „budowa dotąd kosztowała. Może 30, a może 40 milionów. W każdym razie zebrane dotąd pieniądze zaczynają się kończyć” Dalej z artykułu możemy się dowiedzieć, że aby filary i sklepienie kościoła nawiązywały kolorem do piaskowca użytego w Sukiennicach potrzeba było sięgnąć po rzadko stosowaną i bardzo kosztowną metodę barwienia betonu „w masie”, by jednak możliwe było odlanie filarów, na terenie budowy niezbędne było postawianie drogiej i świetnie wyposażonej stolarni w której to powstawały skomplikowane szalunki. Oprócz barwionego betonu do budowy Centrum zostały wykorzystane takie materiały jak marmur turecki hiszpański i biały marmur z Toskanii. Nie wiem, czy taki był nakaz odgórny, czy taka wola nieba, by Centrum kipiało od przepychu i bogactwa zaklętego w kamienie. Być może nie wypada budować budowli na cześć świętej i świętego z materiałów tanich i używając mniej kosztownych metod produkcji? Według mnie ani Bazylika ani Centrum nie są ładne a już z pewnością nie są miejscem do zadumy, no chyba, ze nad tym, ile to wszystko kosztowało i po co tyle kosztowało?

centrum 4Gdybym była osobą wierzącą i przyszła do Bazyliki lub do Centrum w celu właściwym, czyli oddać się modlitwie i zadumie nad życiem doczesnym, nie byłabym w stanie się skupić. Kipiące bogactwo, monumentalne gabaryty, ogromna przestrzeń, podłogi wypolerowane do tafli lustra nie pozwoliłyby mi odpędzić myśli, jak wiele dobrego można byłoby zrobić dla ludzi potrzebujących pomocy. Biednych, samotnych, bezdomnych.

 

 

Refleksja

O ile jestem w stanie pojąć potrzebę ludzi wierzących, że pragną się raz na jakiś czas spotkać w nieco większym kilkumilionowym gronie z zupełnie im obcymi ludźmi, by połączyć się w modlitwie, o tyle nie do końca rozumiem, czym tak naprawdę kierują się ci, którzy takie spotkania organizują. O ile się orientuję nie ilość modlących się hurtem jest miła Bogu, ale szczerość modlitwy. Nie sądzę, ze ludzie sami od siebie dążyli by do takich tłumnych spotkań, tylko po to, by wspólnie się modlić, bowiem modlitwa winna być intymnym i osobistym spotkaniem z Bogiem. Zatem idąc tym tropem myślenia, modlitwy zbiorowe, tłum śpiewający tę samą pieśń, mówiący w jednym momencie tę samą modlitwę, w tym samym czasie wiwatujący, klaszczący i wysławiający Boga, samemu Stwórcy nie jest potrzebny do szczęścia, czy lepszego samopoczucia. Zatem komu i po co tak naprawdę są potrzebne takie zloty? Być może w ten oto sposób w bardzo łatwy sposób można pokazać ludziom wierzącym jaką wiara ma siłę i moc i wielka jest rzesza osób myślących w ten sposób. Nawet jeśli ktoś przeżywa zachwianie wiary, jeśli zobaczy, ze ponad dwa miliony osób wierzy gorąco, to zachwianie przestanie się chwiać a wiara znów nabierze odpowiedniej mocy. Kościół jest silny dzięki jedności wiernych a jak najlepiej pokazać jedność jak nie przez umożliwienie zebrania się tłumu ludzi oddających część temu samemu Bogu w jednym miejscu? Dobrze jest raz na jakiś czas pokazać katolikom i całemu światu jaką siłą jest ta religia. Przy okazji można tez nieźle zarobić.

635575402680966522Biedny Kościół mocno podreperuje swój marny budżet a i miasto zyska. Kwestią jednak niepojętą dla mnie jest budowanie monumentalnych, horrendalnie drogich miejsc wysławiania Pana. Dla kogo one są tak naprawdę wznoszone? Dla Boga? W imię Boga, z pewnością, ale czy dla niego? Tu mam ogromne wątpliwości. Czyż Bóg nie brzydzi się bogactwem? Czy nie jasno nie powiedział, że budując świątynie z kamienia, człowiek w kamieniu swą wiarę zamyka? Czy przypadkiem Bóg nie nakazał miłować go w sercu i zaciszu własnej izby? Czy czasem wiara na pokaz- a tych budowli nie sposób nie zauważyć- nie jest wiarą niemiłą Bogu? Czy istotą wiary nie jest miłość do bliźniego, która zawiera się w pomocy potrzebującym? Co prawda zarówno Bazylika jak i Centrum prawie w 100 % zostały wzniesione dzięki hojności darczyńców większych i mniejszych. Zbierano złotówkę do złotówki. Na mszach, ze sprzedaży gadżetów religijnych, za pomocą rąk nagabujących przechodniów wolontariuszy. Lecz czy nie szkoda było po uzbieraniu tak ogromnych sum przeznaczyć je na budynki? Ile głodnych osób można było nakarmić. Ile samotnych matek można było wspomóc. Ile bezdomnym można było zapewnić schronienie. Tylko wtedy co z tego miałby Kościół? Wdzięczność ludzi? A po co im wdzięczność, kiedy nie byłoby z tej wdzięczności pieniędzy. Ponieważ Kościół nie poniósł znaczących wydatków w związku z tymi dwiema przytoczonymi inwestycjami, to co na nich zarabia to czysty zysk.

tacaDopada mnie jeszcze jedna i dość smutna myśl. Ludzie wierzący bez zawahania sięgają do swoich portfeli, by wesprzeć Kościół. Często nawet nie wiedzą na co pójdą ich pieniądze „co laska”. Często są w stanie oddać na przysłowiową tacę ostatni grosz a ci bogatsi sporą część swoich majątków. Ci sami ludzie jednak o ile nie mają problemu z daniem pieniędzy Kościołowi, często mają problem, by dać złotówkę osobie żebrzącej na jedzenie. Myślę sobie, że wierni albo są głupi, naiwni, albo wierzą gorąco w to, że w ten sposób „kupują” sobie drogę do Nieba. Lecz chyba droga do Nieba nie tędy prowadzi…

 

Źródła:

http://www.gazetakrakowska.pl

http://wiadomosci.onet.pl

http://www.krakow2016.com/

http://pl.wikipedia.org

 

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.