Witaj szkoło! W imię Ojca i Syna…

Szacunkowy czas czytania: 2 min

Już jutro pierwszy dzień szkoły.  Tak ja i w polityce, tak i w szkołach wiele się zmienia.

Publiczne szkoły – z zasady wolne światopoglądowo – zaczynają nakreślać jedyny słuszny światopogląd. Szkoły publiczne nabierają charakteru szkół katolickich. Nie stają się tym samym bardziej otwarte na bliźniego. O nie! No, chyba że bliźni wpisuje się w konkretne oczekiwania… 

Zapraszam do przeczytania krótkiego artykułu – jak to w szkole bywa.

Autorką jest uczennica G. lat 15

„Formami działalności dydaktyczno-wychowawczej szkoły są także zajęcia edukacyjne z religii oraz zajęcia edukacyjne o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży.”  – fragment statutu szkoły publicznej

Szkoła publiczna? 

Jako szkoła publiczna powinno ono pozostać neutralne poglądowo. Zasada ta łamana jest na tutaj każdym kroku a świadczy o tym choćby słownictwo, użyte w statucie szkoły (Ochrona płodu!)

Mamy w nim również zapis, który mówi o wolności poglądów- jednak że, w innym punkcie możemy przeczytać że wolność ta może być ograniczona kiedy poglądy te, są szkodliwe dla „moralności publicznej”.

 

Co to oznacza w praktyce? 

Uczniowie gimnazjum nie mają prawa do wyrażania swojego zdania (jeżeli oczywiście jest ono sprzeczne ze zdaniem pana dyrektora.)

Warty pod krzyżem katyńskim, nawet te nocne, nie są tutaj dla nikogo szokujące, tak samo jak obrazy i tablice upamiętniające Smoleńsk, rozwieszane po całym budynku szkoły.

Nauczyciele mają obowiązek piec ciastka i sprzedawać je na korytarzu, by zyski mogły być przeznaczone na budowę pomników lub kolejną palmę.

Nietolerancja 

Codziennością w szkole jest głęboka nietolerancja, wmawianie nam że homoseksualizm to choroba, którą się leczy.

Lekcje religi na których uczą nas o całym lewackim źle, mordowaniu płaczących (nienarodzonych) dzieci i opętanych przez szatana homoseksualistach.

A kiedy chcesz się z takiej religi wypisać, dyrektor zaczyna Cię przesłuchiwać i odciągać od takiej decyzji.

Najgorsze w tym wszystkim jest to, że to wszystko dzieję się w okresie dojrzewania w momencie kiedy nasze poglądy i wartości dopiero zaczynają się kształtować.

Pomyślcie o tym, gdy będziecie szukać szkoły dla Waszych dzieci.

Strach i bezradność 


Za każdym razem, gdy ktoś próbuję coś zrobić spotyka się z ostracyzmem, nauczyciele zastraszeni a gdy do szkoły wchodzą media nikt nie chce mówić prawdy.

Na wywiady zgadzają się jedynie byli pracownicy szkoły bądź jej absolwenci, których zwykle trudno odszukać, a każdy z nas boi się próby jakiego kolwiek działania.

Pisma do kuratorium pozostają ignorowane a skargi są bezskuteczne.

Dyrektor jawnie robi to na co ma ochotę, a gdyby tylko mógł to zapewne zasilił by nami szeregi ONRu, który sam popiera.

Pozostaję w bezradności, ale mam nadzieję że jak najwięcej osób dowie się, czym w praktyce jest zapisanie dziecka do tak kato-prawicowej jaką jest moje gimnazjum

 

 

Komentarze